Rano obudziłam się o 9:00.Zayn jeszcze spał.
Usiadłam na łóżku, od razu napisałam sms'a do Justin'a.
Natychmiast dostałam odpowiedź, miałam być u niego za 5 godzin.
Nagle Zayn się obudził.
-Cześć.
-Dzień dobry śpiochu.
-Która godzina, że śpiochu?
-9:05.
-Mam ochotę na spacer, idziesz ze mną?-Zayn
-Mam 5 godzin, więc jak zdążymy.
- to ja idę się ogarnąć.
-ja też.
Zayn wziął swoje ciuchy i poszedł do łazienki.
Zrobiłam tak samo jak on tylko poszłam do innej łazienki.
Ubrałam się, umyłam, uczesałam, pomalowałam i wróciłam do pokoju po telefon.
Schowałam telefon do torebki i poszłam na dół, spotkałam tam Liam'a.
-Zayn czeka na dworze-powiedział.
Wyszłam przed dom, Zayn palił.
-Gotowa?
-Tak.
Zayn złapał mnie z rękę i poszliśmy.
-a tak w ogóle to co się stało, że przeprowadziłyście się?-zapytał.
Opowiedziałam Zayn'owi wszystko, że miałam dość jak matka mnie traktowała itp.
-Przepraszam, nie wiedziałem.
-Na szczęście zaczynam już nowe życie.
-cieszę się, że Harry zobaczył jak ktoś wyrywa ci tą walizkę.
-dlaczego ?
-gdyby nie Harry, nie poznał bym takiej wspaniałej osoby jak ty.
- nie jestem wspaniałą osobą.
-jesteś dziewczyną moich marzeń, może i znam cię krótko ale czuje to, że będziemy razem.
- Zayn, nie znasz mnie.
- Co chcesz przez to powiedzieć?-usiedliśmy na ławce.
-Widzisz Zayn, musiał być jakiś powód, że ludzie mnie nienawidzą. Po policzku spłynęła mi łza, Zayn ją wytarł.
-Nie wiedzą co tracą, a tak w ogóle to..-Zayn popatrzał na moje ręce.-od czego są te ślady?-zapytał.
-domyśl się.
-robiłaś to?
-tak.
-Spójrz na mnie.
*oczami Zayn'a*
Przysunąłem się do niej czując słodki zapach jej perfum. Milczeliśmy wpatrzeni w siebie. Delikatnie odsunąłem dłonią włosy które zakrywały jej zielone oczy aby zagłębić się w jej spojrzeniu. Była taka piękna. Objąłem ją w talii i dotknąłem jej ciała swoim. Czułem jak drży. Powoli zbliżyłem swoje usta do jej warg. Były takie ciepłe i słodkie. Powoli zacząłem pieścić je swoim językiem. Natalia gubiła się co wydawało mi się urocze. Na tą chwilę czekałem długo i nic nie mogłoby jej zniszczyć. Nie chciałem przestać jej całować ale odsunąłem swoje wargi od jej aby mogła złapać oddech. Ku mojemu zdziwieniu czule przytuliła się do mnie i położyła głowę na moim ramieniu.
*Oczami Pauli * Obudziłam się, Louis już nie spał tylko bawił się moimi włosami.
-Paula już jest 11:00!-Louis
-Nie wydzieraj się marchewko ;*
-Paula jest sprawa.
-jaka?
-pójdziesz ze mną jutro..
-gdzie?
-na mecz.
-kto gra?
- FC Barcelona i FC Bayern.
- o mój boshe Messi! Jadę !
-haha thx.
- niema sprawy kocham FCB :D
- Jesteś niesamowita .
Louis usiadł bliżej mnie i mnie....

fajne :D dale!
OdpowiedzUsuńhaha zajebiste ! Widzę dziś kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńSuper !!!!
OdpowiedzUsuńBoskie
OdpowiedzUsuń