Obudziłem się, była 10 rano. Natalia dalej spała, zacząłem bawić się jej włosami, po chwili się obudziła. Natalia popatrzała na mnie i spuściła głowę w dół. Przytuliłem ją delikatnie a po jej policzku spłynęła łza.
-Nie płacz, nic Ci się nie stanie już jesteś bezpieczna.-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło. Natalia przytuliła się mocniej do mnie i zaczęła płakać.
-cichutko, jestem przy tobie, i cię nie opuszczę.
-Harry, jeszcze raz dziękuje, jakbyście mnie nie szukali pewnie bym gdzieś była w lesie..
-Spokojnie już. Natalia odsłoniła się kołdrą i popatrzała na swoje nogi, było na nich kilka siniaków.
-ehhh, ja pierdole, ja nie wytrzymam, nie chce żyć tu, muszę wyjechać.
-O czym ty Nat mówisz?-zapytałem.
-Potem się dowiesz, ale nie martw się. -powiedziała i poszła do łazienki. Posiedziałem chwilę i poszedłem do kuchni zrobić jakieś śniadanie Natalii. Zrobiłem jej jajecznicę i poszedłem z śniadaniem do jej pokoju, siedziała na łóżku a ja dałem jej tacę z jedzeniem na kolana.
-Ooo dziękuje, jesteś kochany.-powiedziała Natalia.
-Oh Nat, to tylko śniadanie.-usiadłem obok jej.
-Ale Harry, ty też masz zjeść ze mną, sama nie dam rady.
-a nakarmisz mnie?:D
-Skoro, to ma mi pomóc w tym żebym nie musiała tyle zjeść to oczywiście, że cię nakarmię.
Natalia zaczęła mnie karmić, wyglądało to dość dziwnie i śmiesznie.
-Haha.-zaczęliśmy się śmiać, chciałem żeby Natalia zapomniała o wczorajszym dniu.
Radość Natalii nie trwała długo ponieważ do pokoju wszedł Zayn, którego się nie spodziewaliśmy.
-Eeee, to ja was zostawię samych. -powiedziałem i poszedłem do Louisa.
*Oczami Natalii*
Zayn usiadł obok mnie i gapił się w podłogę, chciałam tak bardzo jego szczęścia, a ze mną raczej nie będzie szczęśliwy ponieważ kocha jeszcze Perrie.
-Zayn popatrz na mnie.
-Ja, chciałbym cię przeprosić, nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło...
-Zayn, ja też jestem winna, ale powiedz mi jedną rzecz, kochasz Perrie.
-Ehh tak, kocham was obie, co ja mam zrobić...
-Zayn, byłeś długo z Perrie, założę się, że ona też cię ciągle kocha, może we mnie tylko się zauroczyłeś? Pomyśl Zayn, ja chcę twojego szczęścia i jeżeli będziesz szczęśliwy z Perrie to bądź z nią, nie znam Perrie ale wydaję się być bardzo fajna.
-Nawet jakbyśmy się mieli rozstać, a pewnie to się stanie to chcę się z tobą przyjaźnić, nie będę umiał zerwać z tobą tak po prostu kontaktu.
-Jak ona nie będzie miała nic przeciwko to oczywiście, że możemy się przyjaźnić.
-ale co z nami, co z naszym związkiem, mamy go tak nagle zakończyć?
-To będzie najlepszym wyjściem z tej sytuacji, uwierz mi to nie jest dla mnie proste ale muszę zacząć wszystko od nowa.
-Jak to od nowa?
-Muszę wyjechać na jakiś czas, zapomnieć o wczorajszej próbie gwałtu i tym wszystkim..
-o czym ty mówisz jakieś próbie gwałtu?
-Nie ważne, czyli nas już nie ma?-zapytałam.
-Nie ma, ale może kiedyś będziemy, nie wiem czy Perrie będzie chciała do mnie wrócić, ale mamy być przyjaciółmi.
-Oczywiście, że będziemy przyjaciółmi.-powiedziałam i przytuliłam się do Zayna.
-i chyba będzie koniec twojego 'związku' z Hazzą.
-też mi się tak wydaję, pamiętaj Zayn, będzie cię wspierać a teraz leć do Perrie i zobacz czy macie szanse.
-To pamiętaj, że ciągle jesteś dla mnie ważna i do zobaczenia.-Powiedział i wyszedł.
Mimo tego, że zerwałam z osobą którą kochałam, nie byłam smutna, czułam, że zrobiłam dobrze. Ułożyłam włosy i poszłam do Pauli która siedziała z Louisem w swoim pokoju.
-Hej, nie przeszkadzam?-zapytałam.
-No pewnie, że nie, jak się czujesz?-zapytał Louis.
-Hmm, po zerwaniu z chłopakiem powinnam ryczeć ale jak widać to raczej jest dobrze- uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku.
-Nie jesteś już z Zaynem?-zapytała Paula.
-Nie, on kocha Perrie, to z nią powinien być szczęśliwy.-powiedziałam i poszłam do salonu gdzie siedział Justin, miałam dla niego propozycję, jednak nie wiedziałam od czego zacząć.
-Justin, masz ochotę na jakieś krótkie wakacje?
-właśnie chce się gdzieś wybrać, odpocząć i w ogóle.
-to mam propozycję, ja też muszę wyjechać przemyśleć niektóre sprawy, jedziesz ze mną?
-a jak mógłbym odmówić?! Oczywiście, że jadę z tobą, to gdzie jedziemy?
-Hmm, Hiszpania?
-Ooooo Tak! Kiedy jedziemy?
-znaczy ja mogę jechać na jakiś tydzień dokładnie 10 dni potem są castingi na których muszę być.
-A po co wam x Factor? Przecież ja mogę was wypromować i 1D, będziecie wrzucać filmiki na You Tube a my będziemy je udostępniać na naszych twitterach.
-Ale ja nie chce żeby wyszło, ze was wykorzystujemy czy coś.
-Nie będzie tak, to słuchaj spakujemy najpierw ciebie, potem pojedziemy do mnie, spakujemy moje walizki i albo zostaniemy u mnie na noc albo pojedziemy już na lotnisko, co ty na to?
-Ale tak już będziemy jechać? Ja muszę jeszcze do sklepu kupić jakiś strój kąpielowy, spodnie i wiesz.
-To co za problem, pojedziemy dziś na zakupy.
-Chce ci się jechać ze mną na zakupy?
-A czemu miałoby mi się nie chcieć?
-No nie wiem.
Nagle do salonu przyszedł Harry i usiadł.
-Nat, właśnie gadałem z Zaynem i napisałem na tt, że niby nasz związek był na jaja bo chciałem się dowiedzieć czy fanki będą o mnie zazdrosne, więc jesteś wolna.-Powiedział Styles.
-Dziękuje Harry.
-Nie ma za co, takie małe zamieszanie wyszło bo pytali się o to zdjęcie ale napisałem, że photoshop, więc nie masz się o co martwić.
-Jeszcze raz dzięki Harry, dziwnie się czułam, że musimy udawać parę. Harry uśmiechnął się i poszedł do Pauli i Louisa.
-To za niedługo jedziemy na zakupy.-powiedział Justin.
-Hmmm, pojadę z tobą jeśli zaśpiewasz mi Boyfriend :D- usiadłam bliżej Justina i uśmiechnęłam się.
-If I was your boyfriend, I’d never let you go I can take you places you ain’t never been before Baby take a chance or you’ll never ever know I got money in my hands that I’d really like to blow...- zaśpiewał. Byłam zachwycona jego głosem, był wspaniały, kiedyś marzyłam żeby usłyszeć go na żywo a teraz to się spełniło.
-Jak ja się jaram twoim głosem *,*-zaczęłam się zachwycać a Justin się łobuzersko uśmiechnął.
-Będę miał okazję śpiewać ci wiele więcej razy-wyszeptał mi do ucha.
-Już się nie mogę doczekać, Justin Bieber będzie dla mnie śpiewał. -zaśmiałam się.
- Gdybym był twoim chłopakiem, nigdy bym Cię nie opuścił.- znowu wyszeptał mi do ucha.
-Justin, zawstydzasz mnie.
-Nie przesadzaj, chodź lepiej do tego sklepu.
-No okey ale najpierw muszę się jakoś ogarnąć, nie wyjdę tak na dwór.
-Dla mnie nawet w piżamie wyglądasz seksownie :D
-Hahahha opanuj się Justin.-powiedziałam i poszłam się ubrać.
*oczami Pauli*
Harry właśnie opuścił mój pokój, zostałam sama z Louisem, a ten zaczął się dziwnie uśmiechać. Po chwili Lou zaczął mnie gilgotać, zaczęłam się śmiać.
-Louis przestań!-krzyknęłam roześmiana, jednak on nie zwrócił na to uwagi i ciągle mnie gilgotał, po chwili zaczął mnie całować. Ten pocałunek był długi i najwspanialszy w moim życiu, w tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, moje marzenie się spełniło, chciałam ich tylko zobaczyć, a teraz jestem dziewczyną Louisa Tomlinsona.
-Louis, dziękuję za to, że jesteś tu ze mną i, że w ogóle spodobałam Ci się.
-To ja Ci dziękuje, że jesteś, gdybyś nie ty to nadal bym myślał, że gdzieś na świecie może być dziewczyną którą pokocham całym swoim sercem, ale szczerze, to nie przypuszczałem, że będzie nią Directioner którą poznam na lotnisku przez przypadek.
-Louis, kocham cię <3 -powiedziałam i ponownie zaczęłam całować Tomlinsona.
Louis zamknął drzwi i zaczął mnie rozbierać, po chwili byłam nago tak jak on.Lou całował moją szyję, następnie brzuch, robił to bardzo dokładnie.
Chwilę po tym zaczęłam zabawiać się 'przyjacielem' Louisa, wzięła go do budzi i zaczęłam ssać. Louis zaczął wydawać dźwięki. Po chwili Louis przerzucił mnie pod siebie i energicznym ruchem wszedł we mnie. Robił to szybko. Zaczęłam krzyczeć jego imię.
-a krzycz sobie krzycz. Po chwili doszliśmy ku końcowi. Wtuliłam się w Louisa i leżeliśmy w ciszy, co chwilę patrząc sobie w oczy. Uświadomiłam sobie, że nie wyobrażam sobie życia bez Louisa i że nie kocham go za to, że jest w One Direction tylko za to jakim jest człowiekiem. Wstałam i ubrałam się, tak samo jak Louis. Następnie poszliśmy na spacer.
*oczami Natalii*
Ogarnęłam się i poszłam do salonu gdzie siedział Justin, Niall i Harry.
-To co Justin, jedziemy na zakupy?
-No oczywiście.
-To my lecimy chłopcy, do zobaczenia.-powiedziałam i wyszliśmy z Justinem z mieszkania.
__________________________________________________________________________
i jest 16 xd taki jakiś słaby pisałam połowę o 4 nad ranem xd 15 komentarzy piszę następny może jeszcze dziś ale nwm ^^

♥ KOCHAM ♥
OdpowiedzUsuńŚwietny<3
OdpowiedzUsuńRewelacja!
OdpowiedzUsuńMEGA <3
OdpowiedzUsuńSuperr . Czekam .
OdpowiedzUsuńjest mega ;)
OdpowiedzUsuńcodo!!!! prosze dodaj nexta jeszcze dzisiaj :)
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńŚwietnee!
OdpowiedzUsuńgenialny *.*
OdpowiedzUsuńświetny :D
OdpowiedzUsuńzajebisty *.*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńsuper :D
OdpowiedzUsuńekstra :*
OdpowiedzUsuńsuper kiedy następny rozdział ??? dodaj jeszcze dzisiaj ppprroosszzee :)
OdpowiedzUsuńMega
OdpowiedzUsuń