wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 1 -Nowe życie

                                                                  *Oczami Natalii*
Jak zwykle rozmawiałam z Paulą na skype, jednak to nie była zwykła rozmowa, ponieważ dotyczyła naszego jutrzejszego wyjazdu do Londynu. Obmówiłyśmy miejsce gdzie się jutro spotkamy i skończyłyśmy rozmowę. Dopakowałam do walizki parę rzeczy i poszłam spać. Obudziłam się o 6 rano, od razu poszłam się umyć i wyprostować włosy. Wróciłam do pokoju spakować jeszcze laptopa, prostownice i inne rzeczy. Gdy już wszystko spakowałam,  ubrałam i poszłam zjeść jakieś śniadanie. W kuchni stała matka.
- człowiek robił dla ciebie wszystko a ty teraz się wyprowadzasz-mama
-chcę w końcu zacząć nowe życie,lepsze, bez was.-powiedziałam
- bardzo dobrze, że się wyprowadzasz.
-heh.
-nawet nie wiesz jak się cieszę, mniejsze rachunki.-mama
-tak strasznie zależy ci na pieniądzach? Nie martw się oddam ci jak zarobię.-ja
-obowiązkowo musisz oddać, nie obchodzi mnie jak to zrobisz ale tysiąc złotych masz mi dać.
- i za to cię nienawidzę, patrzysz tylko na pieniądze.-ja
- a ja ciebie nienawidzę.-mama
Wzięłam jogurt z lodówki i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i włączyłam LWWY.
Nagle do pokoju wszedł brat.
-Hej Natalia podwieźć cię do Pauli?-zapytał.
- mógłbyś?-zapytałam.
- nie ma problemu, tylko się przebiorę i jedziemy.
Wyszedł z pokoju a ja napisałam sms do Pauli "Mój brat nas zawiezie na lotnisko, kocham cię xoxo".
Po 10 minutach wzięłam walizkę i zeszłam na dół, jak zwykle matka musiała coś powiedzieć.
-Tylko nie dawaj każdemu dupy w Londynie.-mama
-nie jestem tobą, żebym dawała dupy.-powiedziałam.
- Mamo daj spokój, byłabyś chociaż dziś normalna.-brat 
-przy twojej siostrzyczce nie da się być normalnym.-powiedziała oschle.
Wzięłam walizkę do ręki i wyszłam z domu a za mną brat.
-nie przejmuj się nią.-powiedział
-nie mam zamiaru.
Spakowałam walizkę do bagażnika i wsiedliśmy do samochodu.Podałam mu adres, gdzie mam się spotkać z Paulą i ruszyliśmy. Po godzinie byliśmy na miejscu, Paula już czekała.
-Hej kochana, długo czekasz?-zapytałam przytulając się do niej.
- Jakieś 2 minuty. -odpowiedziała
-wsiadaj do samochodu.
Wsiadłyśmy do samochodu.
- To teraz na lotnisko tak?-zapytał mój brat.
-tak -odpowiedziała Paula.
- Paula, myślałaś nad tym co będzie jak spotkamy naszych mężów?-zapytałam śmiejąc się.
- Pewnie nigdy ich nie spotkamy..-powiedziała.
-Nigdy niemów nigdy.
Po chwili byliśmy na lotnisku. Wzięłam walizkę i przytuliłam brata na pożegnanie.
- uważaj na siebie mała.
-spoko, wpadnij do mnie za jakiś czas.
-do nas-poprawiła mnie Paula.
-właśnie do nas.-ja
-okej a mogę w tym miesiącu? nie wytrzymam ze starymi.-zapytał z nadzieją.
-będziemy w kontakcie .-powiedziałam i jeszcze raz go przytuliłam.
- okej papa ;*-brat
-pa .-powiedziałam, wzięłam walizkę i poszłam z Paulą na odprawę. Zbliżała się moja kolej.
Bałam się, że bramka zapika, jednak nic się nie stało. Gorzej z Paulą. Gdy przeszła bramka zapikała a ochroniarz podszedł do Pauli i zaczął ją przeszukiwać, jednak nic nie znalazł i puścił ją dalej.
-haha ale wpadka- powiedziałam.
-weź ogarnij on mnie dotykał -Paula
-daj spokój.-ja
 Ruszyłyśmy w stronę samolotu. Usiadłam obok okna a Paula obok mnie.
Paula zasnęła po 45 minutach, wyglądała tak niewinnie jak spała. Włożyłam słuchawki do uszów i rozmyślałam gdzie pójdziemy gdy wylądujemy, nie wynajęłyśmy  jeszcze żadnego mieszkania.
Samolot leciał coraz niżej, obudziłam Paulę. Po chwili wylądowałyśmy. Wyszłyśmy z samolotu i udałyśmy się po walizki. Na lotnisku były tłumy piszczących dziewczyn, postanowiłyśmy tam podejść. Byłyśmy coraz bliżej gdy nagle ktoś....


4 komentarze: