HEJ, CHCIAŁABYM WAS POWIADOMIĆ O TYM, ŻE ZAWIESZAM BLOGA DO ODWOŁANIA!
NIE MAM POJĘCIA CZY KIEDYKOLWIEK WRÓCĘ DO PISANIA GO, PONIEWAŻ CHCE SIĘ SKUPIĆ NA NOWYM BLOGU, NA KTÓRY MAM PLAN A NIE JAK TEN, ŻE PISAŁAM WSZYSTKO NA LAJCIE I WYSZŁA CENTRALNA CHUJNIA.
NOWY BLOG- http://together-through-the-storm-forever.blogspot.com/
TWITTER- https://twitter.com/iBiebersShawty2
ASK- http://ask.fm/Nataliaaa1996
sobota, 18 maja 2013
niedziela, 28 kwietnia 2013
Rozdział 22-pierwsze ofiary, rana zrobiona nożem..
Po chwili byliśmy na miejscu, Louis chcąc obudzić Harry'ego poszarpał go lekko za włosy.
-Kurwa stary, pojebało cię?! To boli!-krzyknął Harry. Na szczęście Pattie już wysiadła z samochodu i z kimś rozmawiała przez telefon, po jej minie było widać, że średnio była zadowolona, kątem oka spojrzałam na Natalię, która spała oparta o ramię Justina.
-Nie budzisz jej?-zapytałam spoglądając pytająco na Jusa.
-Szkoda mi jej budzić, tak słodko śpi, wezmę ją na ręce.-uśmiechnął się. Nic już nie odpowiedziałam tylko wyszłam z samochodu i podeszłam do w nie najlepszym humorze mamy Justina, chciałam zapytać co się stało ale z drugiej strony lekko się wstydziłam.
-Coś się stało proszę Pani?-zapytałam łagodnym głosem.
-Myślałam, że poznam Natalię a tu nic z tego, koleżanka zadzwoniła, że szef jednak ją wcześniej wypuścił z jakiegoś wyjazdu i mam przyjechać do niej.
-Będzie Pani miała jeszcze szanse podać Natalię, założę się, że ich związek nie będzie chwilowym tylko na dłuższą metę, kto wie może nawet ślub będzie.
-Nie rozpędzaj się skarbie, nie wyobrażam sobie, że Justin w tym wieku miałby się żenić.-doskonale ją rozumiałam, Justin miał dopiero 19 lat czyli trochę za wcześnie na ślub.
-A wyobraża sobie Pani wnuki?-uśmiechnęłam się.
-Nie, on jest jeszcze za młody na żonę, co dopiero dzieci, nie chce żeby tak wcześnie został ojcem, ponieważ odbije się to na jego karierze, z resztą wiesz o co chodzi.
Pokiwałam głową na 'tak' i spojrzałam na Justina który szedł z Natalią na rękach, podszedł do nas i spojrzał na swoją mamę pytającym wzrokiem, Pattie powiedziała mu, że jej koleżanka dzwoniła i jedzie jednak do niej. Justin nic nie odpowiedział tylko zawołał Harry'ego, który natychmiast przyszedł.
-Harry, weź ją i zanieś do naszego pokoju, numerek 69.-powiedział i przekazał Hazzie Nat na ręce, który oddalił się w stronę drzwi wejściowych do Hotelu. Pożegnałam się z mamą Justina po czym odjechali. Podeszłam do Lou i wtuliłam się w niego.
-cudowne tu jest powietrze.-wyszeptał.
-takie czyste, chce się go wdychać.-uśmiechnęłam się.
*Oczami Nat*
Obudziłam się, leżałam w łóżku a obok mnie siedział Harry, przetarłam oczy i spojrzałam na niego ze zdziwieniem, co on robi w moim i Justina pokoju?
-Harry co ty tutaj robisz? Gdzie jest Justin?-zapytałam zaciekawiona.
-Zasnęłaś w samochodzie, Justin wziął cię na ręce ale dowiedział się, że musi odwieźć swoją mamę, więc przekazał ciebie w moje ręce i kazał tu zanieść. -oznajmił mi Harry.
Uwierzyłam mu, zresztą dlaczego miałbym mu nie wierzyć? Przecież pamiętam, że zasnęłam w samochodzie, więc to co powiedział raczej było prawdą, spojrzałam w stronę drzwi do pokoju które zaczęły się lekko uchylać, aż w końcu odtworzyły się a w progu stanął Justin. Natychmiast podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
-Tęskniłaś?-zaśmiał się Justin.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-wyszeptałam mu do ucha. Harry wstał z łóżka po czym podszedł do nasi powiedział coś w stylu "dziś o 20:00 idziemy, ja ty i Louis" po czym wyszedł. Zdziwiłam się lekko ale nie chciałam dopytywać o co chodzi, to najwidoczniej ich sprawy. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 18:00, czyli jeszcze dwie godziny do wyjścia Justina z chłopakami. Może to dziwne, ale boje się trochę o Justina. Dlaczego? Sama nie mam pojęcia, po prostu przez moją głowę przechodzą złe myśli które chciałam za wszelką cenę wygonić z mojego umysłu który ich teraz nie potrzebował.Jedna z tych myśli najbardziej zaprzątała mój umysł, ale wątpię, że Justin by mnie zdradził, on nie należy do takich facetów. Jus uśmiechnął się i wziął mnie na ręce, zaczęłam się wyrywać ale Justin ani drgnął.
-Puść mnie idioto.-zaśmiałam się.
-Jak mnie nazwałaś? Teraz to pożałujesz!-rzucił mnie na łóżko i zaczął gilgotać.
-Ju..Justin, przestań, hahahahaha.-zaśmiałam się.
-Przeproś i odwołaj to jak mnie nazwałaś.-wyszeptał mi uwodzicielsko do ucha.
-Chciałbyś-powiedziałam i zaczęłam go całować..
*Oczami Harry'ego*
Dochodziła 20;00 Justin miał się zjawić lada moment, po chwili oczekiwań zjawił się z Louisem. Wiedziałem co się dziś stanie, dziś zabiję człowieka, tak samo jak Lou i Jus, trochę przerażał mnie ten fakt ale chuj z tym, Ci którzy dziś stracą życie nie zasłużyli sobie żeby w ogóle żyć na tym świecie, są po prostu dupkami i nikim więcej. Udaliśmy się w stronę samochodu który wynajęliśmy z Louisem zaraz po przyjeździe do gorącej Hiszpanii.
Justin zasiadł przed kierownicą i ruszyliśmy. Jechaliśmy bez słowa, panowała dość nieprzyjemna cisza, każdy z nas wiedział co za zadanie otrzyma, wydawało się, że Justin nawet się z tego cieszył, w końcu miał zabić jakiegoś paparazzi który truł mu od początku kariery życie.
-Yeaah, jesteśmy na miejscu, już nie mogę doczekać się kiedy zabiję skurwiela.-zakpił Jus.
Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się w stronę budynku, gdzie czekał na nas Joe, przywódca grupy w której będę do końca życia, lekko się denerwowałem ale nie chciałem żeby było po mnie widać.
-Yo, widzę, że gotowi jesteście na zadanie specjalne?-zaśmiał się Joe.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-Powiedziałem w tym samym czasie co Louis.
-No to Tommo, jedziesz ze mną, a Harry i Justin pojadą razem, spotykamy się nad rzeką, gdzie będzie czekała druga ofiara, dla Harry'ego, trzecia będzie dla Justina a pierwszą jedziemy teraz z Louisem zabić.
-Emmm, okey, spróbuje się przygotować jakoś psychicznie i fizycznie.-powiedziałem dość poważnie.
-A no właśnie zapomniałbym, musicie ich czymś zabić.-wręczył nam bronie.
Zacząłem lekko przewracać ją w dłoniach...
-No to tak czy inaczej, widzimy się nad rzeką, nara Bieber i Styles.
Joe i Louis wsiedli do samochodu po czym odjechali, popatrzałem się chwilę na drogę po czym również wsiadłem z Justinem do samochodu i odjechaliśmy. Myślałem co robi teraz Louis. A co z ciałami? Nie mam pojęcia..
-Jesteśmy na miejscu.-wyszeptał zachrypniętym głosem Justin. Wysiedliśmy z samochodu i podeszliśmy trochę bliżej do rzeki po czym usiedliśmy na brzegu. Ręce zaczęły mi się część, bałem się, że ktoś mnie przyłapie.
-Pękasz stary?-zaśmiał się Justin.
-Nie ale nie wiem jak ja spojrzę w oczy tej dziewczyny którą mam zabić.
-Gdy będziesz ją zabijał po prostu zaśmiej jej się w twarz i strzel, a najlepiej przed strzałem skop i w ogóle.
-Sam nie wiem, nie chcę poczuć się jak jakiś gangster czy coś.
-Od dziś nim jesteś Harry..-pokiwałem znacząco głową i spojrzałem na drogę, akurat przyjechał Joe i Louis. Natychmiast zerwaliśmy się z Justinem i podbiegliśmy do nich.
-I jak Louis? Co czułeś?-zapytał Jus.
-Czułem się jak jakiś terrorysta, ale dobrze mi z tym uczuciem, chyba to pokocham. -zdziwiła mnie jego wypowiedź, myślałem, że będzie jakoś bardzo przejęty a tu nic.
-Twoja kolej Harry, jakieś rady Louis?-zapytał Joe.
-Śmiej się w twarz, pomyśl jak bardzo cię zraniła i strzel.-uśmiechnąłem się pod nosem i ruszyliśmy w stronę małego lasu obok rzeki gdzie z daleka widziałem jakąś dziewczynę, była młoda, w sumie bardzo młoda, miała jakieś 19 lat, może 18. Na szczęście nie zauważyła nas, podszedłem od tyłu i zatkałem rękami jej buzię, tak żeby nie mogła krzyczeć. Poczułem jej strach, zaśmiałem się i wyciągnąłem pistolet, który przyłożyłem do jej głowy.
-Proszę, puść.-jęknęła przez płacz.-zaśmiałem się sarkastycznie.
-Nie suko, zginiesz, twój czas nastąpił dziś, w tej chwili, rozumiesz kurwa?!
-Proszę nie, zrobię wszystko co będziesz chciał.-zaczęła płakać jeszcze bardziej.
Nie chciałem tracić czasu, zaśmiałem się jej w twarz po czym zamknąłem oczy i strzeliłem.
Poczułem jak jej ciało opada, to dobry znak, nie żyła.
-Suka zdechła.-uśmiechnąłem się w stronę Joe. Gdzieś w głębi serca czułem, że zrobiłem źle, bardzo źle.
-Dobra robota stary.-zaśmiał się Joe.-Zaczęła zastanawiać mnie jedna rzecz, co z ciałem?
-No dobra Harry, teraz łap ją za nogi ja za ręce i wrzucamy do rzeki na 3, okey?-przełknąłem głośno ślinę, nie spodziewałem się, że tak po prostu wrzucimy jej ciało jak gdyby nigdy nic.
-Okey.-podszedłem do ciała, ta dziewczyna była taka drobna i niewinna, nie zawiniła nic, była po prostu naiwna, że uwierzyła przez telefon, że Joe to jej chłopak. Złapałem ją za nogi a Joe za ręce i podeszliśmy do rzeki w której za chwilę wylądują zwłoki.
-rzucamy na 1.. 3..2..1-ciało dziewczyny z hukiem wylądowało w wodzie a jej ciało zaczęło opadać na dno...
-To było proste.-zaśmiał się Justin.
-Teraz twoja kolej, Justin.
-Nie mogę się doczekać aż go zabiję, to będzie bolesna śmierć.
-Na pewno.-wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy za Joe i Louisem.
*Oczami Justina*
Jechałem samochodem, uśmiech nie schodził z mojej twarzy, ten paparazzi myślał, że pozwolę mu na te wszystkie wyzwiska? Jak tak to był w dużym błędzie.
Po jakiś 10 minutach dojechaliśmy na miejsce, z daleka widziałem tego gościa, wydawało się, że był bardzo łatwym celem, był chudy i niski co doskonale się składało bo gdyby był większy ode mnie mógłby dać radę się obronić. Wziąłem szklaną butelkę która leżała w samochodzie i wyszliśmy z pojazdu. Po cichu zaczęliśmy kierować się w stronę ofiary, która słuchała muzyki.
Podszedłem i walnąłem mu szklaną butelką w tył głowy, na co chłopak natychmiast złapał się za głowę. Popchnąłem go na ziemię i zacząłem kopać po twarzy, po brzuchu, kopnąłem mu z całej siły w nos i usłyszałem lekkie łamanie, o tak złamałem mu nos. Paparazzi zwijał się z bólu, próbował coś powiedzieć ale na marne. Poczułem, że to ta chwila, wyciągnąłem pistolet ze spodni i chciałem już strzelić ale ku mojemu zdziwieniu chłopak wyciągnął coś z tyłu spodni i wbił mi to w brzuch, to nóż, nie patrząc gdzie, strzeliłem, na szczęście w dobre miejsce, chłopak zamknął powoli oczy i odszedł do krainy snu z której już się nie wybudzi.
-Kurwa! Pomóżcie to boli! Ja pierdole, zawieście mnie do szpitala czy coś.-krzyknąłem zwijając się z bólu który wyrządził mi nożem chłopak.
-Spokojnie, wytrzymasz, przyzwyczaj się do bólu, on będzie twoim przyjacielem-powiedział Joe.
Złapałem się za ranę która krwawiła i udałem się w stronę samochodu.
-Wywalcie to ciało ja nie dam rady..
Wsiadłem po stronie pasażera i przyglądałem się jak Louis i Harry wyrzucają ciało.
Zamknąłem oczy, tak bardzo chciałem położyć się obok Natalii, jednak co ja jej powiem jak zobaczy mnie zakrwawionego, nie wiem coś muszę zmyślić.
-No stary jak na pierwszy raz to nie najgorzej.-zaśmiał się Joe.
-Tak, teraz zawieź mnie pod Hotel.
-No dobra, Harry i Louis, pojechali drugim samochodem poznać ekipę z którą będą chodzić na akcje, ty zrobisz to jutro. -pokiwałem głową na 'tak'. Przez drogę zastanawiałem się kim jest Joe, dlaczego ma takie kontakty i w ogóle, czy policja go nie zna.
-Joe, policja wie co robisz?-zadałem dość głupie pytanie, w końcu jakby wiedzieli to zamknęli by go.
-Policja zna mnie jako Faceta który handluje narkotykami, nic więcej.
-To czyli dobrze, nie pomyślą, że to my.-Joe przytaknął głową. Spojrzałem na drogę, byliśmy już pod Hotelem, pożegnałem się z nim i wyszedłem z auta. Na szczęście przez bluzę nie było widać krwi, jednak mimo tego postanowiłem wejść tylnym wejściem.
*Oczami Pauli*
Siedziałam z Natalią w moim i Louisa pokoju, plotkowałyśmy jak zwykle.
-A ty myślałaś co z twoim bratem? Może zaprosisz go na dwa tygodnie, chłopak odpocząłby.
-Mam taki zamiar, pozna Justina i w ogóle, na pewno spodobałby mu się ten pomysł, ale nie wiem czy nie będzie miał jakiś walk, jak tak to pewnie nie przyjedzie.
-Aha.-Przypomniało mi się, że brat Nat trenuje boks i podobno często wdawał się w jakieś bójki z kolegami, ale to nie moja sprawa.
-Kochanie, ja idę, jestem mega śpiąca, pogadamy jutro, paa.-powiedziała Nat i udała się w stronę drzwi. W sumie to mi też chciało się spać, poszłam pod prysznic, zimna woda spływała po moim ciele, gdy umyłam się, poszłam do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*Oczami Natalii*
Udałam się do mojego i Justina pokoju, wyszłam z uśmiechem na twarzy, jednak on zniknął gdy zobaczyłam siedzącego Justina na łóżku, a jego brzuch był cały z krwi, Justin natychmiast zakrył się bluzą.
-Co ty do cholery zrobiłeś?-krzyknęłam wyrywając mu bluzę.
-Nie ważne...
-Musimy coś z tym zrobić, Justin! Chcesz się wykrwawić na śmierć?-krzyknęłam wystraszona.
Usłyszałam z jego ust ciche 'nie' po czym poszłam do łazienki po wodę utlenioną i bandaże...
____________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki rozdział ale mam popsutego laptopa... Licze na komentarze.
-Kurwa stary, pojebało cię?! To boli!-krzyknął Harry. Na szczęście Pattie już wysiadła z samochodu i z kimś rozmawiała przez telefon, po jej minie było widać, że średnio była zadowolona, kątem oka spojrzałam na Natalię, która spała oparta o ramię Justina.
-Nie budzisz jej?-zapytałam spoglądając pytająco na Jusa.
-Szkoda mi jej budzić, tak słodko śpi, wezmę ją na ręce.-uśmiechnął się. Nic już nie odpowiedziałam tylko wyszłam z samochodu i podeszłam do w nie najlepszym humorze mamy Justina, chciałam zapytać co się stało ale z drugiej strony lekko się wstydziłam.
-Coś się stało proszę Pani?-zapytałam łagodnym głosem.
-Myślałam, że poznam Natalię a tu nic z tego, koleżanka zadzwoniła, że szef jednak ją wcześniej wypuścił z jakiegoś wyjazdu i mam przyjechać do niej.
-Będzie Pani miała jeszcze szanse podać Natalię, założę się, że ich związek nie będzie chwilowym tylko na dłuższą metę, kto wie może nawet ślub będzie.
-Nie rozpędzaj się skarbie, nie wyobrażam sobie, że Justin w tym wieku miałby się żenić.-doskonale ją rozumiałam, Justin miał dopiero 19 lat czyli trochę za wcześnie na ślub.
-A wyobraża sobie Pani wnuki?-uśmiechnęłam się.
-Nie, on jest jeszcze za młody na żonę, co dopiero dzieci, nie chce żeby tak wcześnie został ojcem, ponieważ odbije się to na jego karierze, z resztą wiesz o co chodzi.
Pokiwałam głową na 'tak' i spojrzałam na Justina który szedł z Natalią na rękach, podszedł do nas i spojrzał na swoją mamę pytającym wzrokiem, Pattie powiedziała mu, że jej koleżanka dzwoniła i jedzie jednak do niej. Justin nic nie odpowiedział tylko zawołał Harry'ego, który natychmiast przyszedł.
-Harry, weź ją i zanieś do naszego pokoju, numerek 69.-powiedział i przekazał Hazzie Nat na ręce, który oddalił się w stronę drzwi wejściowych do Hotelu. Pożegnałam się z mamą Justina po czym odjechali. Podeszłam do Lou i wtuliłam się w niego.
-cudowne tu jest powietrze.-wyszeptał.
-takie czyste, chce się go wdychać.-uśmiechnęłam się.
*Oczami Nat*
Obudziłam się, leżałam w łóżku a obok mnie siedział Harry, przetarłam oczy i spojrzałam na niego ze zdziwieniem, co on robi w moim i Justina pokoju?
-Harry co ty tutaj robisz? Gdzie jest Justin?-zapytałam zaciekawiona.
-Zasnęłaś w samochodzie, Justin wziął cię na ręce ale dowiedział się, że musi odwieźć swoją mamę, więc przekazał ciebie w moje ręce i kazał tu zanieść. -oznajmił mi Harry.
Uwierzyłam mu, zresztą dlaczego miałbym mu nie wierzyć? Przecież pamiętam, że zasnęłam w samochodzie, więc to co powiedział raczej było prawdą, spojrzałam w stronę drzwi do pokoju które zaczęły się lekko uchylać, aż w końcu odtworzyły się a w progu stanął Justin. Natychmiast podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
-Tęskniłaś?-zaśmiał się Justin.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-wyszeptałam mu do ucha. Harry wstał z łóżka po czym podszedł do nasi powiedział coś w stylu "dziś o 20:00 idziemy, ja ty i Louis" po czym wyszedł. Zdziwiłam się lekko ale nie chciałam dopytywać o co chodzi, to najwidoczniej ich sprawy. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 18:00, czyli jeszcze dwie godziny do wyjścia Justina z chłopakami. Może to dziwne, ale boje się trochę o Justina. Dlaczego? Sama nie mam pojęcia, po prostu przez moją głowę przechodzą złe myśli które chciałam za wszelką cenę wygonić z mojego umysłu który ich teraz nie potrzebował.Jedna z tych myśli najbardziej zaprzątała mój umysł, ale wątpię, że Justin by mnie zdradził, on nie należy do takich facetów. Jus uśmiechnął się i wziął mnie na ręce, zaczęłam się wyrywać ale Justin ani drgnął.
-Puść mnie idioto.-zaśmiałam się.
-Jak mnie nazwałaś? Teraz to pożałujesz!-rzucił mnie na łóżko i zaczął gilgotać.
-Ju..Justin, przestań, hahahahaha.-zaśmiałam się.
-Przeproś i odwołaj to jak mnie nazwałaś.-wyszeptał mi uwodzicielsko do ucha.
-Chciałbyś-powiedziałam i zaczęłam go całować..
*Oczami Harry'ego*
Dochodziła 20;00 Justin miał się zjawić lada moment, po chwili oczekiwań zjawił się z Louisem. Wiedziałem co się dziś stanie, dziś zabiję człowieka, tak samo jak Lou i Jus, trochę przerażał mnie ten fakt ale chuj z tym, Ci którzy dziś stracą życie nie zasłużyli sobie żeby w ogóle żyć na tym świecie, są po prostu dupkami i nikim więcej. Udaliśmy się w stronę samochodu który wynajęliśmy z Louisem zaraz po przyjeździe do gorącej Hiszpanii.
Justin zasiadł przed kierownicą i ruszyliśmy. Jechaliśmy bez słowa, panowała dość nieprzyjemna cisza, każdy z nas wiedział co za zadanie otrzyma, wydawało się, że Justin nawet się z tego cieszył, w końcu miał zabić jakiegoś paparazzi który truł mu od początku kariery życie.
-Yeaah, jesteśmy na miejscu, już nie mogę doczekać się kiedy zabiję skurwiela.-zakpił Jus.
Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się w stronę budynku, gdzie czekał na nas Joe, przywódca grupy w której będę do końca życia, lekko się denerwowałem ale nie chciałem żeby było po mnie widać.
-Yo, widzę, że gotowi jesteście na zadanie specjalne?-zaśmiał się Joe.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-Powiedziałem w tym samym czasie co Louis.
-No to Tommo, jedziesz ze mną, a Harry i Justin pojadą razem, spotykamy się nad rzeką, gdzie będzie czekała druga ofiara, dla Harry'ego, trzecia będzie dla Justina a pierwszą jedziemy teraz z Louisem zabić.
-Emmm, okey, spróbuje się przygotować jakoś psychicznie i fizycznie.-powiedziałem dość poważnie.
-A no właśnie zapomniałbym, musicie ich czymś zabić.-wręczył nam bronie.
Zacząłem lekko przewracać ją w dłoniach...
-No to tak czy inaczej, widzimy się nad rzeką, nara Bieber i Styles.
Joe i Louis wsiedli do samochodu po czym odjechali, popatrzałem się chwilę na drogę po czym również wsiadłem z Justinem do samochodu i odjechaliśmy. Myślałem co robi teraz Louis. A co z ciałami? Nie mam pojęcia..
-Jesteśmy na miejscu.-wyszeptał zachrypniętym głosem Justin. Wysiedliśmy z samochodu i podeszliśmy trochę bliżej do rzeki po czym usiedliśmy na brzegu. Ręce zaczęły mi się część, bałem się, że ktoś mnie przyłapie.-Pękasz stary?-zaśmiał się Justin.
-Nie ale nie wiem jak ja spojrzę w oczy tej dziewczyny którą mam zabić.
-Gdy będziesz ją zabijał po prostu zaśmiej jej się w twarz i strzel, a najlepiej przed strzałem skop i w ogóle.
-Sam nie wiem, nie chcę poczuć się jak jakiś gangster czy coś.
-Od dziś nim jesteś Harry..-pokiwałem znacząco głową i spojrzałem na drogę, akurat przyjechał Joe i Louis. Natychmiast zerwaliśmy się z Justinem i podbiegliśmy do nich.
-I jak Louis? Co czułeś?-zapytał Jus.
-Czułem się jak jakiś terrorysta, ale dobrze mi z tym uczuciem, chyba to pokocham. -zdziwiła mnie jego wypowiedź, myślałem, że będzie jakoś bardzo przejęty a tu nic.
-Twoja kolej Harry, jakieś rady Louis?-zapytał Joe.
-Śmiej się w twarz, pomyśl jak bardzo cię zraniła i strzel.-uśmiechnąłem się pod nosem i ruszyliśmy w stronę małego lasu obok rzeki gdzie z daleka widziałem jakąś dziewczynę, była młoda, w sumie bardzo młoda, miała jakieś 19 lat, może 18. Na szczęście nie zauważyła nas, podszedłem od tyłu i zatkałem rękami jej buzię, tak żeby nie mogła krzyczeć. Poczułem jej strach, zaśmiałem się i wyciągnąłem pistolet, który przyłożyłem do jej głowy.
-Proszę, puść.-jęknęła przez płacz.-zaśmiałem się sarkastycznie.
-Nie suko, zginiesz, twój czas nastąpił dziś, w tej chwili, rozumiesz kurwa?!
-Proszę nie, zrobię wszystko co będziesz chciał.-zaczęła płakać jeszcze bardziej.
Nie chciałem tracić czasu, zaśmiałem się jej w twarz po czym zamknąłem oczy i strzeliłem.
Poczułem jak jej ciało opada, to dobry znak, nie żyła.
-Suka zdechła.-uśmiechnąłem się w stronę Joe. Gdzieś w głębi serca czułem, że zrobiłem źle, bardzo źle.
-Dobra robota stary.-zaśmiał się Joe.-Zaczęła zastanawiać mnie jedna rzecz, co z ciałem?
-No dobra Harry, teraz łap ją za nogi ja za ręce i wrzucamy do rzeki na 3, okey?-przełknąłem głośno ślinę, nie spodziewałem się, że tak po prostu wrzucimy jej ciało jak gdyby nigdy nic.
-Okey.-podszedłem do ciała, ta dziewczyna była taka drobna i niewinna, nie zawiniła nic, była po prostu naiwna, że uwierzyła przez telefon, że Joe to jej chłopak. Złapałem ją za nogi a Joe za ręce i podeszliśmy do rzeki w której za chwilę wylądują zwłoki.
-rzucamy na 1.. 3..2..1-ciało dziewczyny z hukiem wylądowało w wodzie a jej ciało zaczęło opadać na dno...
-To było proste.-zaśmiał się Justin.
-Teraz twoja kolej, Justin.
-Nie mogę się doczekać aż go zabiję, to będzie bolesna śmierć.
-Na pewno.-wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy za Joe i Louisem.
*Oczami Justina*
Jechałem samochodem, uśmiech nie schodził z mojej twarzy, ten paparazzi myślał, że pozwolę mu na te wszystkie wyzwiska? Jak tak to był w dużym błędzie.
Po jakiś 10 minutach dojechaliśmy na miejsce, z daleka widziałem tego gościa, wydawało się, że był bardzo łatwym celem, był chudy i niski co doskonale się składało bo gdyby był większy ode mnie mógłby dać radę się obronić. Wziąłem szklaną butelkę która leżała w samochodzie i wyszliśmy z pojazdu. Po cichu zaczęliśmy kierować się w stronę ofiary, która słuchała muzyki.
Podszedłem i walnąłem mu szklaną butelką w tył głowy, na co chłopak natychmiast złapał się za głowę. Popchnąłem go na ziemię i zacząłem kopać po twarzy, po brzuchu, kopnąłem mu z całej siły w nos i usłyszałem lekkie łamanie, o tak złamałem mu nos. Paparazzi zwijał się z bólu, próbował coś powiedzieć ale na marne. Poczułem, że to ta chwila, wyciągnąłem pistolet ze spodni i chciałem już strzelić ale ku mojemu zdziwieniu chłopak wyciągnął coś z tyłu spodni i wbił mi to w brzuch, to nóż, nie patrząc gdzie, strzeliłem, na szczęście w dobre miejsce, chłopak zamknął powoli oczy i odszedł do krainy snu z której już się nie wybudzi.
-Kurwa! Pomóżcie to boli! Ja pierdole, zawieście mnie do szpitala czy coś.-krzyknąłem zwijając się z bólu który wyrządził mi nożem chłopak.
-Spokojnie, wytrzymasz, przyzwyczaj się do bólu, on będzie twoim przyjacielem-powiedział Joe.
Złapałem się za ranę która krwawiła i udałem się w stronę samochodu.
-Wywalcie to ciało ja nie dam rady..
Wsiadłem po stronie pasażera i przyglądałem się jak Louis i Harry wyrzucają ciało.
Zamknąłem oczy, tak bardzo chciałem położyć się obok Natalii, jednak co ja jej powiem jak zobaczy mnie zakrwawionego, nie wiem coś muszę zmyślić.
-No stary jak na pierwszy raz to nie najgorzej.-zaśmiał się Joe.
-Tak, teraz zawieź mnie pod Hotel.
-No dobra, Harry i Louis, pojechali drugim samochodem poznać ekipę z którą będą chodzić na akcje, ty zrobisz to jutro. -pokiwałem głową na 'tak'. Przez drogę zastanawiałem się kim jest Joe, dlaczego ma takie kontakty i w ogóle, czy policja go nie zna.
-Joe, policja wie co robisz?-zadałem dość głupie pytanie, w końcu jakby wiedzieli to zamknęli by go.
-Policja zna mnie jako Faceta który handluje narkotykami, nic więcej.
-To czyli dobrze, nie pomyślą, że to my.-Joe przytaknął głową. Spojrzałem na drogę, byliśmy już pod Hotelem, pożegnałem się z nim i wyszedłem z auta. Na szczęście przez bluzę nie było widać krwi, jednak mimo tego postanowiłem wejść tylnym wejściem.
*Oczami Pauli*
Siedziałam z Natalią w moim i Louisa pokoju, plotkowałyśmy jak zwykle.
-A ty myślałaś co z twoim bratem? Może zaprosisz go na dwa tygodnie, chłopak odpocząłby.
-Mam taki zamiar, pozna Justina i w ogóle, na pewno spodobałby mu się ten pomysł, ale nie wiem czy nie będzie miał jakiś walk, jak tak to pewnie nie przyjedzie.
-Aha.-Przypomniało mi się, że brat Nat trenuje boks i podobno często wdawał się w jakieś bójki z kolegami, ale to nie moja sprawa.
-Kochanie, ja idę, jestem mega śpiąca, pogadamy jutro, paa.-powiedziała Nat i udała się w stronę drzwi. W sumie to mi też chciało się spać, poszłam pod prysznic, zimna woda spływała po moim ciele, gdy umyłam się, poszłam do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*Oczami Natalii*
Udałam się do mojego i Justina pokoju, wyszłam z uśmiechem na twarzy, jednak on zniknął gdy zobaczyłam siedzącego Justina na łóżku, a jego brzuch był cały z krwi, Justin natychmiast zakrył się bluzą.
-Co ty do cholery zrobiłeś?-krzyknęłam wyrywając mu bluzę.
-Nie ważne...
-Musimy coś z tym zrobić, Justin! Chcesz się wykrwawić na śmierć?-krzyknęłam wystraszona.
Usłyszałam z jego ust ciche 'nie' po czym poszłam do łazienki po wodę utlenioną i bandaże...
____________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki rozdział ale mam popsutego laptopa... Licze na komentarze.
piątek, 19 kwietnia 2013
Rozdział 21- zdecydowanie się na pracę z Justinem, przylot do Hiszpanii.
-Kochanie, moja mama przyjeżdża do Hiszpanii i musi zatrzymać się w tym hotelu co my. -powiedział Justin. Nie odezwałam się tylko uśmiechnęłam, nie przeszkadzało mi to, że Pattie przyjeżdża, bardzo ją lubiłam, nie mogę się doczekać już jak ją poznam, nagle z rozmyśleń oderwał mnie głos Justina.
-W sumie to fajnie, że poznasz moją mamę, mam nadzieję, że się polubicie.- zaśmiał się.
-Och, mam taką nadzieję.- uśmiechnęłam się. Po chwili wyszłam razem z Justinem z łazienki, ubrałam się i usiadłam na łóżku. Mimo tego, że było wcześnie, chciało mi się bardzo spać, miałam wrażenie, że Justin także jest zmęczony.
-Justin, ja idę spać, dobranoc kocie.- Jus bez słowa położył się obok mnie, splotłam nasze palce i popatrzałam mu w oczy. Jego dłonie w porównaniu do moich były ogromne, czułam się przy nim taka bezpieczna, wtuliłam się w niego, Splotłam nasze nogi i nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
*oczami Pauli*
Siedziałam z Louisem na ławce w parku i jedliśmy lody, zaczęłam zastanawiać się nad tym całym wyjazdem do jego rodziny, prawdę mówiąc nie miałam ochoty tam jechać, nie żebym nie lubiła rodziny Louisa, broń boże, uwielbiam ich ale po prostu nie mam na to ochoty.
-Co tak myślisz moja ty marchewko? -zapytał Louis po czym wybuchnęłam śmiechem.
-No bo, Louis ja nie chcę jechać do twoich rodziców, za wcześnie...
-Spokojnie kotku, jak nie chcesz to nie musimy jechać.
-wracajmy...-Wstałam i złapałam Lou za rękę, po czym wróciliśmy do domu. W korytarzu było słychać śmiech Nialla i krzyk Harry'ego. Natychmiast poszliśmy do salonu z którego było słychać śmiech i krzyk. Gdy Harry nas zobaczył kopnął w krzesło i wyszedł z hukiem z salonu. Spojrzałam z Louisem pytającym wzrokiem na Nialla który teraz był przerażony.
-No ja nie wiem o co mu chodzi, zacząłem bawić się jego lokami a ten się oburzył.
-Nie kłam Niall...-powiedział wściekły Tommo. Niall wzruszył ramionami i poszeł do swojego pokoju. Louis tylko pokiwał głową na 'nie' i poszedł do Harry'ego.
*Oczami Louisa*
Poszedłem do pokoju Harry'ego, gdy stałem przed drzwiami zastanawiałem się co mam mu powiedzieć, o co zapytać, nie chciałem żeby wybuchnął tak jak zrobił przy Niallu. Lekko zapukałem w drzwi, po chwili usłyszałem ciche 'proszę'. Delikatnie odtworzyłem drzwi i wszedłem do środka, usiadłem na łóżku a Harry robił coś na laptopie.
-Harry co się dzieje? Dlaczego wybuchnąłeś przy Niallu?-zapytałem.
-Zdenerwował mnie... Louis mam pytanie, ale powiedz, że się nie wkurzysz. -przytaknąłem głową, że się nie wkurzę i zacząłem go słuchać.
-Bo ja mam dość, chciałbym żebyś ty, Paula i ja wyjechali, najlepiej do Hiszpanii.
-Chcesz jechać do Justina i Natalii? -zapytałem.
-No tak jakby, to jak Louis? Samolot jutro jakiś się znajdzie.
-No okey, to sprawdź jeszcze dokładnie a ja idę pakować walizki.
-Louis, pamiętasz o robocie z Justinem? -zapytał Harry, wiedziałem o co mu dokładnie chodzi, zastanowiłem się chwile co powiedzieć.
-Wchodzę w to, ale trzeba uważać, nikt się nie może dowiedzieć co będziemy robić, nawet Liam, Zayn i Niall. -wymamrotałem.
-Dziewczyny oczywiście też nie, to w Hiszpanii zaczynamy?
-Tak, oczywiście. - kiwnąłem głową i wyszedłem z pokoju.
Poszedłem do Kuchni, gdzie siedziała Paula, przysiadłem się obok niej i pocałowałem ją w czoło. Nie wiedziałem od czego zacząć, nie może to być samo 'wyjeżdżamy mam interesy w Hiszpanii'..
-Paula kochanie, nie obrazisz się jeśli wyjedziemy do Hiszpanii na trochę? Ja, ty i Harry, spotkasz się z Natalią i Justinem. -uśmiechnąłem się.
-Mówisz serio? Mi tam pasuje, nie byłam nigdy w Hiszpanii zobaczę coś nowego. Uśmiechnąłem się lekko na myśl, że z Harrym i Justinem zrobi to co planowaliśmy.
Poszliśmy z Paulą do pokoju i zaczęliśmy pakować te durne walizki, po godzinie mieliśmy już wszystko spakowane, Paula poszła się kąpać a ja za ten czas napisałem sms do Justina
"Siema stary, przylatuje z Hazzą do Hiszpanii, zastanowiłem się i przyjmuję ofertę. xx".
Po chwili Paula wróciła z łazienki, położyła się na łóżku i zasnęła. Po sekundzie namysłu dołączyłem do niej.
*oczami Harry'ego*
Myślałem o tej całej robocie którą miałbym wykonywać razem z Lou i Justinem, mimo tego, że jest bardzo niebezpieczna to mogę stracić karierę, ale do tego nie dopuszczę, nikt się nie dowie co będę robić. Wiem, że całkiem sporo ryzykuję ale w życiu przecież trzeba zaryzykować, nieprawdaż? Większość ludzi myśli, że jestem słodkim, grzecznym chłopcem, ale nie znają mojej jak i Justina i Louisa drugiej twarzy. Oni są w wielkim błędzie, nie jestem tylko taki jak pokazuje mnie TV. Boje się, tak bardzo się boje, że pójdę do więzienia ale kto pomyśli, że te wszystkie rzeczy robi trójka przyjaciół, i to na dodatek sławnych? Chyba nikt.
Po chwili poszedłem do łazienki, rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Pozwoliłem gorącej wodzie spływać po moim nagim ciele..... Gdy wyszedłem już z łazienki od razu rzuciłem się na łóżko i poszedłem spać.
*oczami Natalii, rano*
Obudziłam się wtulona w Justina, nasze nogi ciągle były ze sobą splecione, tak samo jak ręce. Jego włosy na nogach lekko mnie łaskotały. Spojrzałam na niego, nie mogłam uwierzyć, że on jest obok mnie, mój idol, chłopak który pokazał mi, że trzeba wierzyć w to, ze marzenia się spełniają. Lekko odsunęłam się od niego a on zmarszczył brwi przez sen. Wyglądał tak uroczo. Chciałam żeby Justinowi dobrze zaczął się dzień, przejechałam palcem po jego klatce piersiowej, delikatnie zaczęłam całować jego brzuch na co on uśmiechnął się przez sen. Nagle jego oczy lekko się odtworzyły i spojrzał na mnie uśmiechnięty.
-Mmmm miła pobudka skarbie, możesz robić tak codziennie.
-Naprawdę chcesz żebym w taki sposób budziła cię codziennie?
-Tak kochanie, za niedługo jedziemy po moją mamę na lotnisko.
-to ja idę się wykąpać, pomalować i w ogóle muszę jakąś ładnie wyglądać przy Pattie.
-Kochanie, ona nie patrz na wygląd, liczy się charakter, zapamiętaj.
-Tak wiem Justin, ale i tak i tak muszę się ogarnąć.-powiedziałam i poszłam do łazienki....
*oczami Justina*
Gdy Nat poszła do łazienki natychmiast wziąłem telefon do rąk, 2 wiadomości nieprzeczytane, jedna od Louisa a druga od Mamy. Natychmiast wziąłem się za odczytanie wiadomości od Tomlinsona, to co przeczytałem ucieszyło mnie, w końcu podjął decyzje, wiedziałem, że on w to wejdzie, tak samo jak Harry, teraz tylko muszę uważać żeby nikt nas nie przyłapał bo tego bym sobie nie darował do końca życia. Wchodząc w to będę musiał to robić do końca życia, trochę mnie przeraża życie którym będę żył ale trzeba ryzykować, życie to jedno wielkie ryzyko. Po chwilach namysłu przeczytałem sms od mamy, pisała w nim, że za godzinę będzie na lotnisku w Hiszpanii.
-Kochanie pospiesz się, za 25 minut wyjeżdżamy.- odpowiedziała mi cisza, nagle drzwi od łazienki się odtworzyły a w nim stała Natalia w samym ręczniku, przygryzłem dolną wargę na jej widok, była tak cholernie seksowna. Usiadłem na łóżku a Natalia na moich kolanach.
Zaczęła delikatnie poruszać biodrami, po chwili zaczęła całować moją szyję.
-Natalia-jęknąłem. Odpowiedział mi cichy chichot, pocałowałem ją w nos a ona wstała z moich kolan. Zmierzyła mnie wzrokiem, tak jakby chciała żebym wyszedł, spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
-Justin, idź do łazienki chce się przebrać, w ręczniku nie pojadę.
-A przy mnie nie możesz? Przecież widziałem cię już nago.
-Nie nie mogę, wyjdź do łazienki na chwilę albo zamknij oczy.- zaśmiałem się i zamknąłem oczy, po chwili ręcznik Nat wylądował na ziemi. Podszedłem do niej i objąłem ją od tyłu.
-Justin-jęknęła.
-Pomogę Ci się ubrać kotku.-wyszeptałem jej do ucha.
-Justin ty nie odpuścisz, prawda?-pokiwałem głową na 'nie' i pomogłem ubrać Natalii bieliznę a następnie resztę ciuchów. Gdy ja również umyłem się i ubrałem pojechaliśmy na lotnisko..
*oczami Pauli*
Siedziałam z Louisem i Hazzą w samolocie, za chwilę mieliśmy lądować, o tak Hiszpania, to jest to czego teraz pragnęłam. Po chwili wylądowaliśmy, wzięliśmy walizki i szliśmy w stronę wyjścia, nagle zobaczyłam znaną i twarz, to Natalia! Rzuciłam walizkę i pobiegłam jak najszybciej się dało. Rzuciłam się tak na Natalię z zaskoczenia, ze obydwie leżałyśmy na ziemi, zaczęłam się śmiać, jednak moja mina zmieniła się gdy zobaczyłam, że obok Justina stoi jeszcze jego mama. Natychmiastowo wstałam z Natalii a Justin podał jej rękę żeby Nat również mogła wstać.
-eeee, yyy Dzień dobry.-powiedziałam nieśmiało.
-Witaj, ty jesteś przyjaciółką Natalii tak?-uśmiechnęła się Pattie.
-ummm tak, jestem Paula.-powiedziałam lekko zestresowana. Po chwili Harry i Louis podeszli do nas, i przywitali się z mamą Justina. Harry przez cały czas nie mógł przestać się śmiać z tego jak skoczyłam na Natalie, spojrzałam na niego wzrokiem zabójcy i pociągnęłam go lekko za jego loki.
Justin wziął bagaże swojej mamy tak samo jak Harry i Louis wzięli nasze i zanieśli je do taxi. Wsiedliśmy do samochodu który miał nas zawieść pod hotel, a po drodze rozglądałam się, Hiszpania była taka piękna. Nagle spojrzałam na Justina i Natalię, całowali się.
-Kochani ja tutaj jestem.-powiedziała Pattie, uśmiechnęłam się do niej i wyszeptałam na ucho:
-Niech się pani przyzwyczai, oni tak ciągle.-zaśmiałam się.
-Ahh w końcu Justin ma dziewczynę, widać po Natalii, że nie jest jak inne dziewczyny.
Pokiwałam głową na 'tak' żeby potwierdzić jej słowa i spojrzałam na Harry'ego który spał na ramieniu Louisa...
________________________________________________________________________
Witam :D nowy rozdział po dość długiej nieobecności;d jak podoba wam się nowy wystrój bloga? :D Liczę na szczere komentarze ;)
Komentarz=Motywacja do następnego rozdziału.
-W sumie to fajnie, że poznasz moją mamę, mam nadzieję, że się polubicie.- zaśmiał się.
-Och, mam taką nadzieję.- uśmiechnęłam się. Po chwili wyszłam razem z Justinem z łazienki, ubrałam się i usiadłam na łóżku. Mimo tego, że było wcześnie, chciało mi się bardzo spać, miałam wrażenie, że Justin także jest zmęczony.
-Justin, ja idę spać, dobranoc kocie.- Jus bez słowa położył się obok mnie, splotłam nasze palce i popatrzałam mu w oczy. Jego dłonie w porównaniu do moich były ogromne, czułam się przy nim taka bezpieczna, wtuliłam się w niego, Splotłam nasze nogi i nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
*oczami Pauli*
Siedziałam z Louisem na ławce w parku i jedliśmy lody, zaczęłam zastanawiać się nad tym całym wyjazdem do jego rodziny, prawdę mówiąc nie miałam ochoty tam jechać, nie żebym nie lubiła rodziny Louisa, broń boże, uwielbiam ich ale po prostu nie mam na to ochoty.
-Co tak myślisz moja ty marchewko? -zapytał Louis po czym wybuchnęłam śmiechem.
-No bo, Louis ja nie chcę jechać do twoich rodziców, za wcześnie...
-Spokojnie kotku, jak nie chcesz to nie musimy jechać.
-wracajmy...-Wstałam i złapałam Lou za rękę, po czym wróciliśmy do domu. W korytarzu było słychać śmiech Nialla i krzyk Harry'ego. Natychmiast poszliśmy do salonu z którego było słychać śmiech i krzyk. Gdy Harry nas zobaczył kopnął w krzesło i wyszedł z hukiem z salonu. Spojrzałam z Louisem pytającym wzrokiem na Nialla który teraz był przerażony.
-No ja nie wiem o co mu chodzi, zacząłem bawić się jego lokami a ten się oburzył.
-Nie kłam Niall...-powiedział wściekły Tommo. Niall wzruszył ramionami i poszeł do swojego pokoju. Louis tylko pokiwał głową na 'nie' i poszedł do Harry'ego.
*Oczami Louisa*
Poszedłem do pokoju Harry'ego, gdy stałem przed drzwiami zastanawiałem się co mam mu powiedzieć, o co zapytać, nie chciałem żeby wybuchnął tak jak zrobił przy Niallu. Lekko zapukałem w drzwi, po chwili usłyszałem ciche 'proszę'. Delikatnie odtworzyłem drzwi i wszedłem do środka, usiadłem na łóżku a Harry robił coś na laptopie.
-Harry co się dzieje? Dlaczego wybuchnąłeś przy Niallu?-zapytałem.
-Zdenerwował mnie... Louis mam pytanie, ale powiedz, że się nie wkurzysz. -przytaknąłem głową, że się nie wkurzę i zacząłem go słuchać.
-Bo ja mam dość, chciałbym żebyś ty, Paula i ja wyjechali, najlepiej do Hiszpanii.
-Chcesz jechać do Justina i Natalii? -zapytałem. -No tak jakby, to jak Louis? Samolot jutro jakiś się znajdzie.
-No okey, to sprawdź jeszcze dokładnie a ja idę pakować walizki.
-Louis, pamiętasz o robocie z Justinem? -zapytał Harry, wiedziałem o co mu dokładnie chodzi, zastanowiłem się chwile co powiedzieć.
-Wchodzę w to, ale trzeba uważać, nikt się nie może dowiedzieć co będziemy robić, nawet Liam, Zayn i Niall. -wymamrotałem.
-Dziewczyny oczywiście też nie, to w Hiszpanii zaczynamy?
-Tak, oczywiście. - kiwnąłem głową i wyszedłem z pokoju.
Poszedłem do Kuchni, gdzie siedziała Paula, przysiadłem się obok niej i pocałowałem ją w czoło. Nie wiedziałem od czego zacząć, nie może to być samo 'wyjeżdżamy mam interesy w Hiszpanii'..
-Paula kochanie, nie obrazisz się jeśli wyjedziemy do Hiszpanii na trochę? Ja, ty i Harry, spotkasz się z Natalią i Justinem. -uśmiechnąłem się.
-Mówisz serio? Mi tam pasuje, nie byłam nigdy w Hiszpanii zobaczę coś nowego. Uśmiechnąłem się lekko na myśl, że z Harrym i Justinem zrobi to co planowaliśmy.
Poszliśmy z Paulą do pokoju i zaczęliśmy pakować te durne walizki, po godzinie mieliśmy już wszystko spakowane, Paula poszła się kąpać a ja za ten czas napisałem sms do Justina
"Siema stary, przylatuje z Hazzą do Hiszpanii, zastanowiłem się i przyjmuję ofertę. xx".
Po chwili Paula wróciła z łazienki, położyła się na łóżku i zasnęła. Po sekundzie namysłu dołączyłem do niej.
*oczami Harry'ego*
Myślałem o tej całej robocie którą miałbym wykonywać razem z Lou i Justinem, mimo tego, że jest bardzo niebezpieczna to mogę stracić karierę, ale do tego nie dopuszczę, nikt się nie dowie co będę robić. Wiem, że całkiem sporo ryzykuję ale w życiu przecież trzeba zaryzykować, nieprawdaż? Większość ludzi myśli, że jestem słodkim, grzecznym chłopcem, ale nie znają mojej jak i Justina i Louisa drugiej twarzy. Oni są w wielkim błędzie, nie jestem tylko taki jak pokazuje mnie TV. Boje się, tak bardzo się boje, że pójdę do więzienia ale kto pomyśli, że te wszystkie rzeczy robi trójka przyjaciół, i to na dodatek sławnych? Chyba nikt.
Po chwili poszedłem do łazienki, rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Pozwoliłem gorącej wodzie spływać po moim nagim ciele..... Gdy wyszedłem już z łazienki od razu rzuciłem się na łóżko i poszedłem spać.
*oczami Natalii, rano*
Obudziłam się wtulona w Justina, nasze nogi ciągle były ze sobą splecione, tak samo jak ręce. Jego włosy na nogach lekko mnie łaskotały. Spojrzałam na niego, nie mogłam uwierzyć, że on jest obok mnie, mój idol, chłopak który pokazał mi, że trzeba wierzyć w to, ze marzenia się spełniają. Lekko odsunęłam się od niego a on zmarszczył brwi przez sen. Wyglądał tak uroczo. Chciałam żeby Justinowi dobrze zaczął się dzień, przejechałam palcem po jego klatce piersiowej, delikatnie zaczęłam całować jego brzuch na co on uśmiechnął się przez sen. Nagle jego oczy lekko się odtworzyły i spojrzał na mnie uśmiechnięty.-Mmmm miła pobudka skarbie, możesz robić tak codziennie.
-Naprawdę chcesz żebym w taki sposób budziła cię codziennie?
-Tak kochanie, za niedługo jedziemy po moją mamę na lotnisko.
-to ja idę się wykąpać, pomalować i w ogóle muszę jakąś ładnie wyglądać przy Pattie.
-Kochanie, ona nie patrz na wygląd, liczy się charakter, zapamiętaj.
-Tak wiem Justin, ale i tak i tak muszę się ogarnąć.-powiedziałam i poszłam do łazienki....
*oczami Justina*
Gdy Nat poszła do łazienki natychmiast wziąłem telefon do rąk, 2 wiadomości nieprzeczytane, jedna od Louisa a druga od Mamy. Natychmiast wziąłem się za odczytanie wiadomości od Tomlinsona, to co przeczytałem ucieszyło mnie, w końcu podjął decyzje, wiedziałem, że on w to wejdzie, tak samo jak Harry, teraz tylko muszę uważać żeby nikt nas nie przyłapał bo tego bym sobie nie darował do końca życia. Wchodząc w to będę musiał to robić do końca życia, trochę mnie przeraża życie którym będę żył ale trzeba ryzykować, życie to jedno wielkie ryzyko. Po chwilach namysłu przeczytałem sms od mamy, pisała w nim, że za godzinę będzie na lotnisku w Hiszpanii.
-Kochanie pospiesz się, za 25 minut wyjeżdżamy.- odpowiedziała mi cisza, nagle drzwi od łazienki się odtworzyły a w nim stała Natalia w samym ręczniku, przygryzłem dolną wargę na jej widok, była tak cholernie seksowna. Usiadłem na łóżku a Natalia na moich kolanach.
Zaczęła delikatnie poruszać biodrami, po chwili zaczęła całować moją szyję.
-Natalia-jęknąłem. Odpowiedział mi cichy chichot, pocałowałem ją w nos a ona wstała z moich kolan. Zmierzyła mnie wzrokiem, tak jakby chciała żebym wyszedł, spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
-Justin, idź do łazienki chce się przebrać, w ręczniku nie pojadę.
-A przy mnie nie możesz? Przecież widziałem cię już nago.
-Nie nie mogę, wyjdź do łazienki na chwilę albo zamknij oczy.- zaśmiałem się i zamknąłem oczy, po chwili ręcznik Nat wylądował na ziemi. Podszedłem do niej i objąłem ją od tyłu.
-Justin-jęknęła.
-Pomogę Ci się ubrać kotku.-wyszeptałem jej do ucha.
-Justin ty nie odpuścisz, prawda?-pokiwałem głową na 'nie' i pomogłem ubrać Natalii bieliznę a następnie resztę ciuchów. Gdy ja również umyłem się i ubrałem pojechaliśmy na lotnisko..
*oczami Pauli*
Siedziałam z Louisem i Hazzą w samolocie, za chwilę mieliśmy lądować, o tak Hiszpania, to jest to czego teraz pragnęłam. Po chwili wylądowaliśmy, wzięliśmy walizki i szliśmy w stronę wyjścia, nagle zobaczyłam znaną i twarz, to Natalia! Rzuciłam walizkę i pobiegłam jak najszybciej się dało. Rzuciłam się tak na Natalię z zaskoczenia, ze obydwie leżałyśmy na ziemi, zaczęłam się śmiać, jednak moja mina zmieniła się gdy zobaczyłam, że obok Justina stoi jeszcze jego mama. Natychmiastowo wstałam z Natalii a Justin podał jej rękę żeby Nat również mogła wstać.
-eeee, yyy Dzień dobry.-powiedziałam nieśmiało.
-Witaj, ty jesteś przyjaciółką Natalii tak?-uśmiechnęła się Pattie.
-ummm tak, jestem Paula.-powiedziałam lekko zestresowana. Po chwili Harry i Louis podeszli do nas, i przywitali się z mamą Justina. Harry przez cały czas nie mógł przestać się śmiać z tego jak skoczyłam na Natalie, spojrzałam na niego wzrokiem zabójcy i pociągnęłam go lekko za jego loki.
Justin wziął bagaże swojej mamy tak samo jak Harry i Louis wzięli nasze i zanieśli je do taxi. Wsiedliśmy do samochodu który miał nas zawieść pod hotel, a po drodze rozglądałam się, Hiszpania była taka piękna. Nagle spojrzałam na Justina i Natalię, całowali się.
-Kochani ja tutaj jestem.-powiedziała Pattie, uśmiechnęłam się do niej i wyszeptałam na ucho:
-Niech się pani przyzwyczai, oni tak ciągle.-zaśmiałam się.
-Ahh w końcu Justin ma dziewczynę, widać po Natalii, że nie jest jak inne dziewczyny.
Pokiwałam głową na 'tak' żeby potwierdzić jej słowa i spojrzałam na Harry'ego który spał na ramieniu Louisa...
________________________________________________________________________
Witam :D nowy rozdział po dość długiej nieobecności;d jak podoba wam się nowy wystrój bloga? :D Liczę na szczere komentarze ;)
Komentarz=Motywacja do następnego rozdziału.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Uwaga :)
Witam Kochani :) Przepraszam, że olałam tego bloga.... Bardzo was przepraszam ale zwątpiłam w to wszystko. Jednak przemyślałam kilka spraw i pomyślałam, że w sumie mogę go kontynuować, jednak to zależy od was. nie będę pisać dla 5 osób, muszą być chętni dlatego mam do was pytanie i bardzo proszę o szczerą odpowiedź:
CZY MAM KONTYNUOWAĆ BLOGA?!
CZY MAM KONTYNUOWAĆ BLOGA?!
środa, 13 marca 2013
Rozdział 20 - Impreza, pobudka na plaży...
Po chwili usłyszałam jak drzwi od łazienki się otwierają, zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Justina. Wyglądał nieziemsko, podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
-A ty księżniczko się nie przebierasz?-zapytał Jus. Nie odpowiedziałam mu nic tylko pomachałam mu przed oczami moimi ubraniami i poszłam do łazienki.
Pomalowałam się , wyprostowałam włosy i ubrałam. Gdy byłam już gotowa wyszłam z łazienki i usiadłam Justinowi na kolanach.
-Kochanie, pora już iść.- pociągnęłam Justina za rękę w stronę drzwi. Jus zamknął drzwi i wyszliśmy z hotelu. Szliśmy powoli do najlepszego klubu w Hiszpanii, gdy dochodziliśmy zaczepiały nas trzy fanki Justina, z prośbą o zdjęcia. Justin bez zastanowienia zgodził się. Jedna z fanek podała mi aparat żebym zrobiła im zdjęcie.
Uśmiechnęłam się i zrobiłam im 3 zdjęcia, dziewczyny podziękowały i odeszły szczęśliwe.
-Jedno zdjęcie a tak bardzo cieszy.-zaśmiał się Justin.
-Nawet nie wiesz jak cieszy, marzyłam o tym żeby cię zobaczyć, żeby usłyszeć twój głos na żywo, a teraz? Teraz mam Justina Biebera obok siebie który wyznał mi miłość. -powiedziałam delikatnie pocałowałam Justina. Weszłam z Justinem do klubu w którym było bardzo dużo ludzi.
Zajęłam miejsce przy jednym ze stolików a Justin poszedł po drinki. Po chwili wrócił z kolorowymi drinkami. Wypiłam trzy drinki, po czym Justin porwał mnie na parkiet.
Przetańczyliśmy cztery piosenki, zmęczyłam się i pociągnęłam Justina do stolika.
Piliśmy coraz więcej, byliśmy już nieźle najebani. Pocałowałam Justina i poszłam do toalety, wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Pauli.
-Siema Paula! Żałuj, że tu nie jesteś, jest zajebiście!-krzyknęłam.
-Dziewczyno ty wiesz która jest godzina?! jesteś najebana?-powiedziała zaspanym głosem.
-Ja?? Pojebało cię?! Jestem trzeźwa, dobra nara.-rozłączyłam się i wróciłam do Justina.
*Oczami Pauli*
Była już 3 nad ranem, przez telefon Nat nie mogłam zasnąć, trochę się martwiłam o Natalię i Justina, jeśli obydwoje są pijani, to mogą zrobić jakieś głupstwo. Poszłam do salonu i włączyłam TV, nic nie leciało oprócz fajnego więc wyłączyłam TV i poszłam po mojego Laptopa. Usiadłam na łóżko obok śpiącego Louisa a laptopa położyłam na kolanach, zalogowałam się na Twittera, obserwowałam dużo Beliebers, połowa z dostępnych dodawała jakieś zdjęcia z dopiskiem 'Justin dziś wieczorem'. Postanowiłam wejść w linka ze zdjęciem. Moim oczom ukazał się Justin i Natalia, było widać, że są najebani, postanowiłam zobaczyć drugie zdjęcie, na nim Nat całowała się z Justinem. Zastanowiłam się czy o czymś nie wiem, ale to ich sprawy. Nagle poczułam rękę Lou na moich plecach.
-Kochanie dlaczego nie śpisz? Odłóż już tego laptopa i chodź.-powiedział. Odłożyłam Laptopa na półkę i wtuliłam się w Tomlinsona, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*Oczami Justina*
Natalia co chwilę patrzała się na mnie, uwodziła mnie swoim wzrokiem, spojrzałem na zegarek w telefonie, 3:30, następnie spojrzałem na Natalię z łobuzerskim uśmieszkiem i pociągnąłem ją za nadgarstek w stronę wyjścia. Do hotelu było bardzo daleko, nie chciało nam się tam wracać, postanowiliśmy pójść na plaże, usiedliśmy na piasku. Chciałem zaszaleć, nie wiedziałem dokładnie co chcę zrobić, ale zacząłem rozbierać Natalię, nie protestowała, gdy była już całkiem naga rozebrałem siebie i wziąłem Natalie na ręce. Wbiegłem z nią do wody.
Zaczęliśmy się całować, dotykać, ponownie ją pocałowałem, nasze języki toczyły między sobą 'wojnę'. Chciałem więcej, o wiele więcej. Wybiegłem z Natalią z morza i położyliśmy się na piasku, po chwili usiadłem na niej delikatnie okrakiem i całowałem jej szyję. Znudziło mi się to, zjechałem niżej, zacząłem ssać jej sutki, po chwili jednak to też mi się znudziło, zjechałem niżej, całowałem dokładnie jej brzuch, Natalia lekko mnie odepchnęła i uśmiechnęła się zadziornie. Nat przywaliła mi buziakiem, po chwili klęknęła przed mną, po czym wzięła Jerrego do ust i zaczęłaś go ssać. Złapałem ją za włosy i cicho pojękiwałem, a z moich ust nie schodził uśmiech. Byłem już blisko, cicho wyjęczałem 1 słowo.
-Przestań..-przerzuciłem Natalię pod siebie i energicznym ruchem wszedłem w nią, powoli poruszałem się w tył i w przód jednak co chwilę przyśpieszałem. Natalia zaczęła jęczeć, krzyczeć moje imię.
- Juu.....Justin, ahh! oh! Justin!
-a krzycz sobie kochanie, mi to nie przeszkadza. -Natalia wbiła paznokcie w moje plecy. Po chwili obróciliśmy się, teraz Natalia leżała na mnie. Nabiła się na Jerrego i zaczęła go ujeżdżać, poruszając biodrami w każdą stronę. Złapałem ją za piersi i zacząłem się nimi bawić. Natalia unosiła się w górę i w dół, tak cały czas. Po chwili zeszła ze mnie, zmieniliśmy pozycje..
*oczami Natalii*
Justin ponownie wszedł we mnie mocno i zdecydowanie, poczułam lekki ból, jednak po chwili ból zmienił się w podniecenie. Justin zrobił ostatnie, najważniejsze, mocne pchnięcie i wyszedł ze mnie, poczułam w sobie przyjemne ciepło.
-To był najlepszy seks w moim życiu.-zaśmiał się Justin.
-Mój też-powiedziałam i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
*oczami Hazzy*
Obudziłem się, poszedłem do łazienki wziąć zimny prysznic, gdy już to zrobiłem, poszedłem do Nialla który już nie spał tylko coś oglądał na laptopie.
-Siema stary, co robisz?-zapytałem.
-a byłem na twitterze, ktoś mi wysłał linka do wczorajszego TC Natalii i Justina i oglądałem sobie i muszę przyznać, że pasują do siebie, nawet bardzo.-Zdziwiły mnie słowa Horana, 2 dni temu mówił, że Natalia jest niesamowita, myślałem, że podoba mu się, tak jak mi. Ciągle mnie ciekawiło czemu Nialler powiedział, że pasują do siebie, postanowiłem zapytać.
-Niall, ale czemu mówisz, że pasują do siebie? Jeszcze niedawno mówiłeś, że podoba Ci się Natalia.-zapytałem.
-No ładna jest, ale przecież nie może podobać mi się dziewczyna Justina. -zacząłem myśleć o tym co powiedział Nialler 'dziewczyna Justina?' może coś przekręcił.
-Niall, ale jak to dziewczyna Justina?- Niall pokręcił głową i włączył na You Tube wczorajsze TC. Zatkało mnie kiedy Justin powiedział Natalii, że ją kocha a ona odpowiedziała ' ja ciebie też' i pocałowali się. Wyszedłem wkurzony z Nialla pokoju i kopnąłem w drzwi, wróciłem do mojego pokoju, zamknąłem drzwi na klucz i rzuciłem się na łóżko. Zadawałem sobie pytanie 'dlaczego', ona powinna być ze mną a nie z nim. Ale przecież, to było chyba tylko zauroczenie, niech sobie będzie z Justinem, oby jej tylko nie zranił..
*Oczami Natalii*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy, na plaży, zdziwiło mnie to, zaczęłam analizować wczorajszą noc w głowie, uśmiechnęłam się lekko pod nosem gdy przypominałam sobie to co robiłam z Justinem. Spojrzałam na Justina, leżał nago, tak samo jak ja. Na szczęście nikogo nie było w pobliżu, może dlatego, że ta plaża była oddalona od 'głównej' plaży gdzie były tysiące ludzi. Ybrałam szybko moją bieliznę i zaczęłam budzić Justina, pocałowałam go delikatnie w usta a on obudził się i spojrzał przed siebie.
-eee dlaczego ja śpię nago?-Justin wybuchnął śmiechem.
-Przypomnij sobie co robiliśmy w nocy, kochanie.-powiedziałam i podałam Justinowi jego bokserki. Justin ubrał bokserki po czym przytulił mnie, a nasze ciała złączyły się ze sobą.
-Justin, musimy się zbierać, obawiam się, że ktoś nas zobaczył..
-Kochanie, nawet jak zobaczył to co? Boisz się? Nie ma czego, będą Ci zazdrościć Justina Biebera.-zaśmiał się. Pocałowałam go w usta po czym podałam mu jego rurki, t-shirt, koszulę w kratkę, a na końcu Full Cap. Jus zaczął się ubierać, zrobiłam tak samo, po czym poszliśmy za rękę w stronę hotelu, ludzie po drodze dziwnie na nas patrzyli, jednak olewaliśmy to.
-Może powtórzymy dzisiejszą noc?-zapytał z łobuzerskim uśmiechem Justin.
-a zasłużyłeś sobie?-zaczęłam się śmiać. Justin pokiwał głową na 'tak'.
Po chwili weszliśmy do hotelu, byłam głodna tak samo jak Justin. Usiedliśmy do stolika, zaczęliśmy się zastanawiać co zamówić, po chwili namysłu zamówiliśmy jajecznicę i sok pomarańczowy. Po pięciu minutach kelnerka przyniosła nasze śniadanie, jakoś dziwnie patrząc na nas, po sekundzie odeszła i zaczęła szeptać coś na ucho drugiej kelnerce.
-Ju... Justin, czemu wszyscy tak dziwnie na nas patrzą?-zapytałam lekko zdenerwowana.
-Nie martw się kochanie, nie wiem czemu tak patrzą ale mam podejrzenia.-zaśmiał się.
-Jus to nie jest śmieszne, jeśli nasze zdjęcia są gdzieś w gazecie czy na twitterze, facebooku i innych stronach.
-Nawet jak widzieli cokolwiek to powinni wiedzieć, że ludzie którzy się kochają to robią.
-No tak, dobra koniec tematu.-zaczęłam jeść moją jajecznice tak samo jak Jus swoją.
Gdy zjedliśmy nasze śniadanie, zmęczeni wróciliśmy do pokoju i rzuciliśmy się na łóżko.
-Kochanie, ja nie mam zamiaru spać, ale mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział Jus.
-Jaką niespodziankę?-zapytałam.
-To jest tajemnica kochanie-Justin poruszył zabawnie brwiami i poszedł do łazienki.
Justina już nie było 10 minut, w kocu wrócił i pociągnął mnie za rękę do łazienki.
Justin zaskoczył mnie, szykowała się cudna kąpiel we dwoje. Rozebrałam się, tak samo zrobił Justin, weszliśmy do wanny.
Jus podał mi kieliszek z szampanem, upiłam łyk cieczy po czym przybliżyłam się do Justina i zaczęliśmy się Namiętnie całować.
Nasz pocałunek przerwał telefon Justina.
-Odbierz, może to coś ważnego.
-eee to mama, ciekawe co chce.
-weź na głośno mówiący kochanie.
Justin odebrał..
*rozmowa*
-Cześć syneczku, widziałam pewne zdjęcia, musimy sobie pogadać,ale nie martw się a teraz jeśli możesz to powiesz mi w jakim Hotelu w Hiszpanii jesteś?-zapytała mama Jusa.
-Eee no w tym takim najlepszym w Hiszpanii,a co się stało?-zapytał Justin.
-Pamiętasz synku, tą moją koleżankę?
-Tak, pamiętam chyba Anne prawda?
-Tak, chodzi o Anne, ona zaprosiła mnie na tydzień do Hiszpanii, kupiłam sobie bilety, dziś mam samolot, ale Anne nie będzie przez ten tydzień w domu, coś jej wypadło w pracy, jakiś wyjazd służbowy, chciałabym cię prosić..
-Okey mamo, wiem o co chcesz mnie prosić, przyjadę z Natalią na lotnisko i wynajmiemy Ci pokój w tym hotelu co my jesteśmy.-powiedział Justin, jego mama podała mu godzinę w której samolot powinien wylądować w Hiszpanii. Justin rozłączył się, uwielbiałam jego mamę ale wiedziałam, że gdy będzie za ścianą będzię słyszeć wszystko.
-Kochanie, moja mama....
______________________________________________________________________
I jest 20 rozdział o.o tak wiem zboczony xd tralala xd ale sami chcieliście więcej seksu, no to macie xd 13 komentarzy i piszę dalej xd tak wiem, rozdział nie należy do najlepszych ale mało weny ;c +sorry, że dopiero dziś dodaję. i tak wog, to proszę o szczere opinie w komentarzach <3 jeśli chcecie to tu mój twitter i ask. czytasz=Komentujesz <3
-A ty księżniczko się nie przebierasz?-zapytał Jus. Nie odpowiedziałam mu nic tylko pomachałam mu przed oczami moimi ubraniami i poszłam do łazienki.
Pomalowałam się , wyprostowałam włosy i ubrałam. Gdy byłam już gotowa wyszłam z łazienki i usiadłam Justinowi na kolanach.
-Kochanie, pora już iść.- pociągnęłam Justina za rękę w stronę drzwi. Jus zamknął drzwi i wyszliśmy z hotelu. Szliśmy powoli do najlepszego klubu w Hiszpanii, gdy dochodziliśmy zaczepiały nas trzy fanki Justina, z prośbą o zdjęcia. Justin bez zastanowienia zgodził się. Jedna z fanek podała mi aparat żebym zrobiła im zdjęcie.
Uśmiechnęłam się i zrobiłam im 3 zdjęcia, dziewczyny podziękowały i odeszły szczęśliwe.
-Jedno zdjęcie a tak bardzo cieszy.-zaśmiał się Justin.
-Nawet nie wiesz jak cieszy, marzyłam o tym żeby cię zobaczyć, żeby usłyszeć twój głos na żywo, a teraz? Teraz mam Justina Biebera obok siebie który wyznał mi miłość. -powiedziałam delikatnie pocałowałam Justina. Weszłam z Justinem do klubu w którym było bardzo dużo ludzi.
Zajęłam miejsce przy jednym ze stolików a Justin poszedł po drinki. Po chwili wrócił z kolorowymi drinkami. Wypiłam trzy drinki, po czym Justin porwał mnie na parkiet.
Przetańczyliśmy cztery piosenki, zmęczyłam się i pociągnęłam Justina do stolika.
Piliśmy coraz więcej, byliśmy już nieźle najebani. Pocałowałam Justina i poszłam do toalety, wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Pauli.
-Siema Paula! Żałuj, że tu nie jesteś, jest zajebiście!-krzyknęłam.
-Dziewczyno ty wiesz która jest godzina?! jesteś najebana?-powiedziała zaspanym głosem.
-Ja?? Pojebało cię?! Jestem trzeźwa, dobra nara.-rozłączyłam się i wróciłam do Justina.
*Oczami Pauli*
Była już 3 nad ranem, przez telefon Nat nie mogłam zasnąć, trochę się martwiłam o Natalię i Justina, jeśli obydwoje są pijani, to mogą zrobić jakieś głupstwo. Poszłam do salonu i włączyłam TV, nic nie leciało oprócz fajnego więc wyłączyłam TV i poszłam po mojego Laptopa. Usiadłam na łóżko obok śpiącego Louisa a laptopa położyłam na kolanach, zalogowałam się na Twittera, obserwowałam dużo Beliebers, połowa z dostępnych dodawała jakieś zdjęcia z dopiskiem 'Justin dziś wieczorem'. Postanowiłam wejść w linka ze zdjęciem. Moim oczom ukazał się Justin i Natalia, było widać, że są najebani, postanowiłam zobaczyć drugie zdjęcie, na nim Nat całowała się z Justinem. Zastanowiłam się czy o czymś nie wiem, ale to ich sprawy. Nagle poczułam rękę Lou na moich plecach.
-Kochanie dlaczego nie śpisz? Odłóż już tego laptopa i chodź.-powiedział. Odłożyłam Laptopa na półkę i wtuliłam się w Tomlinsona, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*Oczami Justina*
Natalia co chwilę patrzała się na mnie, uwodziła mnie swoim wzrokiem, spojrzałem na zegarek w telefonie, 3:30, następnie spojrzałem na Natalię z łobuzerskim uśmieszkiem i pociągnąłem ją za nadgarstek w stronę wyjścia. Do hotelu było bardzo daleko, nie chciało nam się tam wracać, postanowiliśmy pójść na plaże, usiedliśmy na piasku. Chciałem zaszaleć, nie wiedziałem dokładnie co chcę zrobić, ale zacząłem rozbierać Natalię, nie protestowała, gdy była już całkiem naga rozebrałem siebie i wziąłem Natalie na ręce. Wbiegłem z nią do wody.
Zaczęliśmy się całować, dotykać, ponownie ją pocałowałem, nasze języki toczyły między sobą 'wojnę'. Chciałem więcej, o wiele więcej. Wybiegłem z Natalią z morza i położyliśmy się na piasku, po chwili usiadłem na niej delikatnie okrakiem i całowałem jej szyję. Znudziło mi się to, zjechałem niżej, zacząłem ssać jej sutki, po chwili jednak to też mi się znudziło, zjechałem niżej, całowałem dokładnie jej brzuch, Natalia lekko mnie odepchnęła i uśmiechnęła się zadziornie. Nat przywaliła mi buziakiem, po chwili klęknęła przed mną, po czym wzięła Jerrego do ust i zaczęłaś go ssać. Złapałem ją za włosy i cicho pojękiwałem, a z moich ust nie schodził uśmiech. Byłem już blisko, cicho wyjęczałem 1 słowo.
-Przestań..-przerzuciłem Natalię pod siebie i energicznym ruchem wszedłem w nią, powoli poruszałem się w tył i w przód jednak co chwilę przyśpieszałem. Natalia zaczęła jęczeć, krzyczeć moje imię.
- Juu.....Justin, ahh! oh! Justin!
-a krzycz sobie kochanie, mi to nie przeszkadza. -Natalia wbiła paznokcie w moje plecy. Po chwili obróciliśmy się, teraz Natalia leżała na mnie. Nabiła się na Jerrego i zaczęła go ujeżdżać, poruszając biodrami w każdą stronę. Złapałem ją za piersi i zacząłem się nimi bawić. Natalia unosiła się w górę i w dół, tak cały czas. Po chwili zeszła ze mnie, zmieniliśmy pozycje..
*oczami Natalii*
Justin ponownie wszedł we mnie mocno i zdecydowanie, poczułam lekki ból, jednak po chwili ból zmienił się w podniecenie. Justin zrobił ostatnie, najważniejsze, mocne pchnięcie i wyszedł ze mnie, poczułam w sobie przyjemne ciepło.
-To był najlepszy seks w moim życiu.-zaśmiał się Justin.
-Mój też-powiedziałam i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
*oczami Hazzy*
Obudziłem się, poszedłem do łazienki wziąć zimny prysznic, gdy już to zrobiłem, poszedłem do Nialla który już nie spał tylko coś oglądał na laptopie.
-Siema stary, co robisz?-zapytałem.
-a byłem na twitterze, ktoś mi wysłał linka do wczorajszego TC Natalii i Justina i oglądałem sobie i muszę przyznać, że pasują do siebie, nawet bardzo.-Zdziwiły mnie słowa Horana, 2 dni temu mówił, że Natalia jest niesamowita, myślałem, że podoba mu się, tak jak mi. Ciągle mnie ciekawiło czemu Nialler powiedział, że pasują do siebie, postanowiłem zapytać.
-Niall, ale czemu mówisz, że pasują do siebie? Jeszcze niedawno mówiłeś, że podoba Ci się Natalia.-zapytałem.
-No ładna jest, ale przecież nie może podobać mi się dziewczyna Justina. -zacząłem myśleć o tym co powiedział Nialler 'dziewczyna Justina?' może coś przekręcił.
-Niall, ale jak to dziewczyna Justina?- Niall pokręcił głową i włączył na You Tube wczorajsze TC. Zatkało mnie kiedy Justin powiedział Natalii, że ją kocha a ona odpowiedziała ' ja ciebie też' i pocałowali się. Wyszedłem wkurzony z Nialla pokoju i kopnąłem w drzwi, wróciłem do mojego pokoju, zamknąłem drzwi na klucz i rzuciłem się na łóżko. Zadawałem sobie pytanie 'dlaczego', ona powinna być ze mną a nie z nim. Ale przecież, to było chyba tylko zauroczenie, niech sobie będzie z Justinem, oby jej tylko nie zranił..
*Oczami Natalii*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy, na plaży, zdziwiło mnie to, zaczęłam analizować wczorajszą noc w głowie, uśmiechnęłam się lekko pod nosem gdy przypominałam sobie to co robiłam z Justinem. Spojrzałam na Justina, leżał nago, tak samo jak ja. Na szczęście nikogo nie było w pobliżu, może dlatego, że ta plaża była oddalona od 'głównej' plaży gdzie były tysiące ludzi. Ybrałam szybko moją bieliznę i zaczęłam budzić Justina, pocałowałam go delikatnie w usta a on obudził się i spojrzał przed siebie.
-eee dlaczego ja śpię nago?-Justin wybuchnął śmiechem.
-Przypomnij sobie co robiliśmy w nocy, kochanie.-powiedziałam i podałam Justinowi jego bokserki. Justin ubrał bokserki po czym przytulił mnie, a nasze ciała złączyły się ze sobą.
-Justin, musimy się zbierać, obawiam się, że ktoś nas zobaczył..
-Kochanie, nawet jak zobaczył to co? Boisz się? Nie ma czego, będą Ci zazdrościć Justina Biebera.-zaśmiał się. Pocałowałam go w usta po czym podałam mu jego rurki, t-shirt, koszulę w kratkę, a na końcu Full Cap. Jus zaczął się ubierać, zrobiłam tak samo, po czym poszliśmy za rękę w stronę hotelu, ludzie po drodze dziwnie na nas patrzyli, jednak olewaliśmy to.
-Może powtórzymy dzisiejszą noc?-zapytał z łobuzerskim uśmiechem Justin.
-a zasłużyłeś sobie?-zaczęłam się śmiać. Justin pokiwał głową na 'tak'.
Po chwili weszliśmy do hotelu, byłam głodna tak samo jak Justin. Usiedliśmy do stolika, zaczęliśmy się zastanawiać co zamówić, po chwili namysłu zamówiliśmy jajecznicę i sok pomarańczowy. Po pięciu minutach kelnerka przyniosła nasze śniadanie, jakoś dziwnie patrząc na nas, po sekundzie odeszła i zaczęła szeptać coś na ucho drugiej kelnerce.
-Ju... Justin, czemu wszyscy tak dziwnie na nas patrzą?-zapytałam lekko zdenerwowana.
-Nie martw się kochanie, nie wiem czemu tak patrzą ale mam podejrzenia.-zaśmiał się.
-Jus to nie jest śmieszne, jeśli nasze zdjęcia są gdzieś w gazecie czy na twitterze, facebooku i innych stronach.
-Nawet jak widzieli cokolwiek to powinni wiedzieć, że ludzie którzy się kochają to robią.
-No tak, dobra koniec tematu.-zaczęłam jeść moją jajecznice tak samo jak Jus swoją.
Gdy zjedliśmy nasze śniadanie, zmęczeni wróciliśmy do pokoju i rzuciliśmy się na łóżko.
-Kochanie, ja nie mam zamiaru spać, ale mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział Jus.
-Jaką niespodziankę?-zapytałam.
-To jest tajemnica kochanie-Justin poruszył zabawnie brwiami i poszedł do łazienki.
Justina już nie było 10 minut, w kocu wrócił i pociągnął mnie za rękę do łazienki.
Justin zaskoczył mnie, szykowała się cudna kąpiel we dwoje. Rozebrałam się, tak samo zrobił Justin, weszliśmy do wanny.
Jus podał mi kieliszek z szampanem, upiłam łyk cieczy po czym przybliżyłam się do Justina i zaczęliśmy się Namiętnie całować.
Nasz pocałunek przerwał telefon Justina.
-Odbierz, może to coś ważnego.
-eee to mama, ciekawe co chce.
-weź na głośno mówiący kochanie.
Justin odebrał..
*rozmowa*
-Cześć syneczku, widziałam pewne zdjęcia, musimy sobie pogadać,ale nie martw się a teraz jeśli możesz to powiesz mi w jakim Hotelu w Hiszpanii jesteś?-zapytała mama Jusa.
-Eee no w tym takim najlepszym w Hiszpanii,a co się stało?-zapytał Justin.
-Pamiętasz synku, tą moją koleżankę?
-Tak, pamiętam chyba Anne prawda?
-Tak, chodzi o Anne, ona zaprosiła mnie na tydzień do Hiszpanii, kupiłam sobie bilety, dziś mam samolot, ale Anne nie będzie przez ten tydzień w domu, coś jej wypadło w pracy, jakiś wyjazd służbowy, chciałabym cię prosić..
-Okey mamo, wiem o co chcesz mnie prosić, przyjadę z Natalią na lotnisko i wynajmiemy Ci pokój w tym hotelu co my jesteśmy.-powiedział Justin, jego mama podała mu godzinę w której samolot powinien wylądować w Hiszpanii. Justin rozłączył się, uwielbiałam jego mamę ale wiedziałam, że gdy będzie za ścianą będzię słyszeć wszystko.
-Kochanie, moja mama....
______________________________________________________________________
I jest 20 rozdział o.o tak wiem zboczony xd tralala xd ale sami chcieliście więcej seksu, no to macie xd 13 komentarzy i piszę dalej xd tak wiem, rozdział nie należy do najlepszych ale mało weny ;c +sorry, że dopiero dziś dodaję. i tak wog, to proszę o szczere opinie w komentarzach <3 jeśli chcecie to tu mój twitter i ask. czytasz=Komentujesz <3
sobota, 9 marca 2013
Rozdział 19 - TC z Justinem.
*Oczami Nat*
Obudziłam się pod jedną kołdrą z Justinem, moja leżała na podłodze, na dodatek byłam w jego wtulona a on obejmował mnie przed sen. Poczułam się tak bezpiecznie w jego ramionach, leżałam ciągle wtulona w niego i nie miałam zamiaru wstać. Zamknęłam oczy, ponieważ poczułam, że Justin się obudził. Na szczęście nie zauważył, że już nie śpię.
Justin zaczął bawić się moimi włosami, po chwili pocałowałam mnie w czoło. Odtworzyłam oczy i uśmiechnęłam się. Justin zmieszany spojrzał w moje oczy.
-Spaliśmy pod jedną kołdrą, chyba spadła z łóżka jak spaliśmy.-powiedział Justin.
-Sama spadła?- zaśmiałam się spoglądając na Justina który łobuzersko się uśmiechnął.
-Haha zaplanowałeś to! Sama by nie spadła.
-Ja? Ja nic nie zrobiłem. - nie byłam głupia widziałam, że kłamie.
-Ohh Justin, Justin ja taka głupia nie jestem, sam to zrobiłeś, ale no wiesz, wybaczę Ci. -powiedziałam i poszłam do łazienki.
Włączyłam sobie 'Boyfriend' i weszłam pod prysznic. Bo dość szybkim prysznicu pomalowałam się, uczesałam i ubrałam kostium kąpielowy. Gdy byłam gotowa wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku obok Justina.
-Justin idziemy na plaże już 12.
-Ehh a co dostanę od ciebie jeśli pójdę?
-Hmm, sam wybierzesz nagrodę.
-Naprawdę? To już lecę się przebrać, Justin pobiegł do łazienki, po chwili wrócił. Spakowałam do torby ręczniki, i inne potrzebne nam rzeczy na plaże, Justin zamknął pokój i ruszyliśmy w stronę plaży.
Po pięciu minutach doszliśmy na plażę.
-Justin chodź jak najdalej od wody, tu przy wodzie jest za dużo ludzi.
-Ja tu zostaję, ty jak chcesz to sobie idź tam obok wydm, ja tam wolę być bliżej wody.
-No okey, to idę, miłego wypoczynku blisko wody.-uśmiechnęłam się i poszłam rozłożyć się obok wydm. Usiadłam na ręczniku i zaczęłam się smarować przyśpieszaczem opalania, posmarowałam już wszystko oprócz pleców, jak bardzo przydał by mi się teraz Justin.
Nagle poczułam jak mój telefon wibruję, wzięłam go szybko do rąk i sprawdziłam kto, co chciał. Było to powiadomienie, Justin napisał do mnie tweeta "Och mówiłem Ci żebyś położyła się obok mnie na plaży to nie, a teraz sobie radź sama z posmarowaniem pleców".
Najszybciej jak umiałam odpisałam mu "Bardzo śmiesznie, wiesz Justin? Lepiej tu przyjdź i mi pomóż " Zanim się obejrzałam dostałam odpowiedź "już biegnę kochanie". Dużo Beliebers pisało żebym zrobiła sobie zdjęcie z Justinem i wstawiła je na twittera. Po chwili zobaczyłam jak Justin biegnie w moim kierunku.
-Dobra dawaj ten krem, czy co to tam jest.- Podałam Justinowi przyśpieszaczem opalania a ten zaczął mnie nim smarować, po moim ciele przeszedł przyjemy dreszcz. Gdy Justin skończył smarowanie moich pleców położyliśmy się na ręcznikach. Justin nie odrywał ode mnie wzroku, czułam się trochę niekomfortowo.
-śliczna jesteś, naprawdę.- po tych słowach Justina poczułam jak się rumienie. Justin zaczął robić coś na telefonie, jednak nie chciał mi powiedzieć co, widziałam tylko, że pisze coś na twiiterze. Wzięłam mój telefon i weszłam na konto Justina na tt, dodał moje zdjęcie gdy spałam w samolocie z dopiskiem "jesteś taka śliczna, idealna dla mnie". Pod tym tweetem tysiące Beliebers pytały czy jestem dziewczyną Justina na co on odpisał jednej "Już niedługo". Spojrzałam na Justina, uśmiechnęłam się patrząc w jego cudowne tęczówki.
-Tak w ogóle to miałem sobie wybrać niespodziankę, wybrałem.-powiedział tajemniczo Justin. Zaczęłam zastanawiać się jaką niespodziankę wybrał.
-No to mów co chcesz.-uśmiechnęłam się, Jus spojrzał w moje oczy po czym mnie pocałował, zrobił to z tak ogromnym uczuciem, że brakowało mi słów.
-Justin, ja... jaaa jestem pod wrażeniem-powiedziałam cicho. Justin spojrzał na mnie a następnie na ludzi, w śród nich był jakiś facet który trzymał aparat i wyglądało to jakby robił nam zdjęcia. Szybko wstaliśmy z Justinem z ręczników, wzięliśmy torbę i natychmiast pobiegliśmy do hotelu. Usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy się śmiać.
*Oczami Pauli*
Siedziałam z Louisem w salonie i oglądaliśmy jakiś film, chłopcy jeszcze spali.
-Może pójdziemy na jakiś spacer póki oni śpią?-zapytał Tomlinson.
-To dobry pomysł, trzeba kupić im coś na śniadanie.
-Prędzej na obiad kochanie.-zaśmiał się Louis.
Poszłam na górę po bluzę i wyszliśmy z domu.
Szliśmy ulicami Londynu, nie mówiliśmy nic, ponieważ nie potrzebujemy słów żeby się zrozumieć.
Po chwili doszliśmy do sklepu gdzie sprzedawali ciepłe bułeczki. Kupiliśmy 10 bułek w tym 5 dla samego Nialla.
Louis zaczął gonić w parku Keviny, wyglądało to śmiesznie, postanowiłam zrobić mu zdjęcie. Jak postanowiłam tak zrobiłam, od razu dodałam je na twittera. Po chwili Louis wrócił do mnie i pocałował mnie w usta.
-Te Keviny co chwilę uciekają mi!-krzyknął oburzony.
-Haha zrobiłam Ci zdjęcie, Directioners muszą zobaczyć co robi ich zwariowany idol Louis Tomlinson.
-Że co??? Jak mogłaś mi to...-Nie dokończył ponieważ zadzwonił jego telefon.
-Louis odbierz.-powiedziałam.
-To moja mama, ciekawe co ona chcę.-Louis odebrał telefon i wziął na głośno mówiący.
*Rozmowa*
-Dzień dobry syneczku mój kochany.-krzyknęła mama Louisa.
-Eeee cześć mamo co tam u ciebie? Jak się czujesz?
-U mnie bardzo dobrze synku, widziałam przed chwilą twoje zdjęcie w parku jak łapiesz te swoje Keviny. -zaśmiała się. Louis nie wiedział co ma odpowiedzieć, po chwili odezwał się.
-Ahh tak, Paula robiła to zdjęcie, właśnie na spacerku jesteśmy.
-Że co?? Louis!! Ty masz dziewczynę a mi o tym nie mówisz?! Muszę ją poznać i to natychmiast! Rozumiesz? Macie przyjechać w sobotę na obiad!
-Yyyy mamo, ale sobota jest już jutro, a jutro muszę...-Mama Lou nie pozwoliła mu dokończyć tylko wydarła się, że mamy przyjechać i koniec. Po chwili Louis rozłączył się.
Dochodziliśmy już prawię do domu.
-To musimy jutro jechać.
-Tak wiem Louis, czego się boisz? jestem aż tak straszna?
-Niczego się nie boję i nie jesteś straszna.-powiedział i pocałował moje malinowe usta.
Weszliśmy do domu, Louis poszedł do salonu a ja do kuchni gdzie siedział Niall.
-Paula! Zrobisz mi coś na śniadanie?-nie potrafiłam mu odmówić, pokiwałam na 'tak' głową i zrobiłam wszystkim domownikom śniadanie, po czym zaniosłam je do salonu gdzie Lou, Harry i Liam oglądali powtórkę X Factora kiedy to oni poszli na casting.
-Przyniosłam wam śniadanie.-powiedziałam i usiadłam obok Hazzy. Chłopcy od razu rzucili się na śniadanie nie przestając oglądać castingów. W pewnym momencie pokazali występ Louisa, jak zwykle popłakałam się. Louis spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Ojj to są wspaniałe wspomnienia, piątka idiotów których kochasz przychodzi na casting.-powiedziałam nie kryjąc łez. Gdy skończył się występ Louisa pokazali Nialla.
- Natalia by teraz się jarała, słodki blondynek śpiewa..-zaśmiałam się.
Niall lekko zarumienił się, zaczęłam się śmiać tak samo jak chłopcy.
*oczami Justina*
Siedziałem z Natalią na łóżku, nagle przyszedł mi do głowy pomysł żeby zrobić TC, na pewno Beliebers by się jarały. Zapytałem Nat czy zrobi ze mną TC, zgodziła się, dodałem tweeta, że za 5 minut TC z Natalią. Nat pobiegła do łazienki się przebrać, po chwili wróciła ubrana w to . Na jej widok przygryzłem dolną wargę na co Natalia zareagowała śmiechem.
Po 2 minutach rozpoczęliśmy TC, dużo Beliebers pytało Natalię jak mnie poznała, odpowiadała, że przypadkowo spotkała One Direction na lotnisku, potem zabrali ją i Paulę do mnie na urodziny i tam się poznaliśmy. Pod koniec TC jakieś fanki wysłały zdjęcie na którym całuje się z Natalią na plaży, kazały nam to wytłumaczyć. Spojrzałem w jej cudne oczy, następnie ją pocałowałem.
-Kocham cię Nat, dość krótko się znamy, wiem, ale proszę, nawet jeśli nie czujesz nic do mnie to nie odchodź, ja sobie bez ciebie nie poradzę.-spuściłem głowę w dół.
*oczami Natalii*
Zamurowało mnie, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, nie chciałam go zranić.
-Justin, ja ciebie też kocham.-odpowiedziałam.
W tym momencie pojawiły się tysiące tweetów, że słodko razem wyglądamy, że do siebie pasujemy. Większość było miłych tweetów, jednak zdarzyło się parę niemiłych.
Pożegnaliśmy się z Justinem na TC i Jus wylogował się ze swojego twittera. Postanowiłam zalogować się na mojego, jak zwykle na początku sprawdzałam trendy, wszędzie było "Natalia i Justina" "Justin Bieber" "Natalia" uśmiechnęłam się pod nosem widząc swoje imię w trendach po raz pierwszy w życiu. Moje interakcje szalały, co chwilę nowe osoby robiły mi follow. Po chwili wylogowałam się z twittera i spojrzałam na Justina. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, jak mam się zachować, nie wiedziałam w szczególności jak on potraktował moje słowa 'ja ciebie też'. Położyłam się obok Justina i delikatnie opuszkami palców zaczęłam jeździć po jego nagim torsie. Justin uśmiechnął się. Leżeliśmy w ciszy wtuleni w siebie, nic nie mogło pozwolić przerwać nam tej chwili. Jus pocałował mnie w czoło.
-Justin, a jak ja namieszam w twojej karierze?-zapytałam.
-Nic nie namieszasz w mojej karierze, nie martw się o to.- pocałował mnie.
Pocałowałam jego tors i wtuliłam się w Justina jeszcze mocniej.
-Kotku, mieliśmy iść na imprezę, już jest wieczór, musimy się zbierać.-powiedział.
-Zaraz, chce zostać jeszcze chwilę z tobą, tu, teraz. Leżeliśmy tak dobre pół godziny, postanowiliśmy zbierać się do tego klubu. Justin wstał i poszedł ogarnąć się do łazienki, za ten czas ja wybierałam sobie strój na dzisiejszą noc.
________________________________________________________________________
Siema xd sorry, że wczoraj nie dodałam ale miałam problemy z netem i, że rozdział taki krótki ale nie wiedziałam kompletnie co w nim napisać ;c jeśli chcecie mieć jakiś kontakt ze mną to tu mój ask a tu twitter :) 13 komentarzy i piszę dalej. proszę was o oddawanie głosów w nowej ankiecie :)
Obudziłam się pod jedną kołdrą z Justinem, moja leżała na podłodze, na dodatek byłam w jego wtulona a on obejmował mnie przed sen. Poczułam się tak bezpiecznie w jego ramionach, leżałam ciągle wtulona w niego i nie miałam zamiaru wstać. Zamknęłam oczy, ponieważ poczułam, że Justin się obudził. Na szczęście nie zauważył, że już nie śpię.
Justin zaczął bawić się moimi włosami, po chwili pocałowałam mnie w czoło. Odtworzyłam oczy i uśmiechnęłam się. Justin zmieszany spojrzał w moje oczy.
-Spaliśmy pod jedną kołdrą, chyba spadła z łóżka jak spaliśmy.-powiedział Justin.
-Sama spadła?- zaśmiałam się spoglądając na Justina który łobuzersko się uśmiechnął.
-Haha zaplanowałeś to! Sama by nie spadła.
-Ja? Ja nic nie zrobiłem. - nie byłam głupia widziałam, że kłamie.
-Ohh Justin, Justin ja taka głupia nie jestem, sam to zrobiłeś, ale no wiesz, wybaczę Ci. -powiedziałam i poszłam do łazienki.
Włączyłam sobie 'Boyfriend' i weszłam pod prysznic. Bo dość szybkim prysznicu pomalowałam się, uczesałam i ubrałam kostium kąpielowy. Gdy byłam gotowa wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku obok Justina.
-Justin idziemy na plaże już 12.
-Ehh a co dostanę od ciebie jeśli pójdę?
-Hmm, sam wybierzesz nagrodę.
-Naprawdę? To już lecę się przebrać, Justin pobiegł do łazienki, po chwili wrócił. Spakowałam do torby ręczniki, i inne potrzebne nam rzeczy na plaże, Justin zamknął pokój i ruszyliśmy w stronę plaży.
Po pięciu minutach doszliśmy na plażę.
-Justin chodź jak najdalej od wody, tu przy wodzie jest za dużo ludzi.
-Ja tu zostaję, ty jak chcesz to sobie idź tam obok wydm, ja tam wolę być bliżej wody.
-No okey, to idę, miłego wypoczynku blisko wody.-uśmiechnęłam się i poszłam rozłożyć się obok wydm. Usiadłam na ręczniku i zaczęłam się smarować przyśpieszaczem opalania, posmarowałam już wszystko oprócz pleców, jak bardzo przydał by mi się teraz Justin.
Nagle poczułam jak mój telefon wibruję, wzięłam go szybko do rąk i sprawdziłam kto, co chciał. Było to powiadomienie, Justin napisał do mnie tweeta "Och mówiłem Ci żebyś położyła się obok mnie na plaży to nie, a teraz sobie radź sama z posmarowaniem pleców".
Najszybciej jak umiałam odpisałam mu "Bardzo śmiesznie, wiesz Justin? Lepiej tu przyjdź i mi pomóż " Zanim się obejrzałam dostałam odpowiedź "już biegnę kochanie". Dużo Beliebers pisało żebym zrobiła sobie zdjęcie z Justinem i wstawiła je na twittera. Po chwili zobaczyłam jak Justin biegnie w moim kierunku.
-Dobra dawaj ten krem, czy co to tam jest.- Podałam Justinowi przyśpieszaczem opalania a ten zaczął mnie nim smarować, po moim ciele przeszedł przyjemy dreszcz. Gdy Justin skończył smarowanie moich pleców położyliśmy się na ręcznikach. Justin nie odrywał ode mnie wzroku, czułam się trochę niekomfortowo.
-śliczna jesteś, naprawdę.- po tych słowach Justina poczułam jak się rumienie. Justin zaczął robić coś na telefonie, jednak nie chciał mi powiedzieć co, widziałam tylko, że pisze coś na twiiterze. Wzięłam mój telefon i weszłam na konto Justina na tt, dodał moje zdjęcie gdy spałam w samolocie z dopiskiem "jesteś taka śliczna, idealna dla mnie". Pod tym tweetem tysiące Beliebers pytały czy jestem dziewczyną Justina na co on odpisał jednej "Już niedługo". Spojrzałam na Justina, uśmiechnęłam się patrząc w jego cudowne tęczówki.
-Tak w ogóle to miałem sobie wybrać niespodziankę, wybrałem.-powiedział tajemniczo Justin. Zaczęłam zastanawiać się jaką niespodziankę wybrał.
-No to mów co chcesz.-uśmiechnęłam się, Jus spojrzał w moje oczy po czym mnie pocałował, zrobił to z tak ogromnym uczuciem, że brakowało mi słów.
-Justin, ja... jaaa jestem pod wrażeniem-powiedziałam cicho. Justin spojrzał na mnie a następnie na ludzi, w śród nich był jakiś facet który trzymał aparat i wyglądało to jakby robił nam zdjęcia. Szybko wstaliśmy z Justinem z ręczników, wzięliśmy torbę i natychmiast pobiegliśmy do hotelu. Usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy się śmiać.
*Oczami Pauli*
Siedziałam z Louisem w salonie i oglądaliśmy jakiś film, chłopcy jeszcze spali.
-Może pójdziemy na jakiś spacer póki oni śpią?-zapytał Tomlinson.
-To dobry pomysł, trzeba kupić im coś na śniadanie. -Prędzej na obiad kochanie.-zaśmiał się Louis.
Poszłam na górę po bluzę i wyszliśmy z domu.
Szliśmy ulicami Londynu, nie mówiliśmy nic, ponieważ nie potrzebujemy słów żeby się zrozumieć.
Po chwili doszliśmy do sklepu gdzie sprzedawali ciepłe bułeczki. Kupiliśmy 10 bułek w tym 5 dla samego Nialla.
Louis zaczął gonić w parku Keviny, wyglądało to śmiesznie, postanowiłam zrobić mu zdjęcie. Jak postanowiłam tak zrobiłam, od razu dodałam je na twittera. Po chwili Louis wrócił do mnie i pocałował mnie w usta.
-Te Keviny co chwilę uciekają mi!-krzyknął oburzony.
-Haha zrobiłam Ci zdjęcie, Directioners muszą zobaczyć co robi ich zwariowany idol Louis Tomlinson.
-Że co??? Jak mogłaś mi to...-Nie dokończył ponieważ zadzwonił jego telefon.
-Louis odbierz.-powiedziałam.
-To moja mama, ciekawe co ona chcę.-Louis odebrał telefon i wziął na głośno mówiący.
*Rozmowa*
-Dzień dobry syneczku mój kochany.-krzyknęła mama Louisa.
-Eeee cześć mamo co tam u ciebie? Jak się czujesz?
-U mnie bardzo dobrze synku, widziałam przed chwilą twoje zdjęcie w parku jak łapiesz te swoje Keviny. -zaśmiała się. Louis nie wiedział co ma odpowiedzieć, po chwili odezwał się.
-Ahh tak, Paula robiła to zdjęcie, właśnie na spacerku jesteśmy.
-Że co?? Louis!! Ty masz dziewczynę a mi o tym nie mówisz?! Muszę ją poznać i to natychmiast! Rozumiesz? Macie przyjechać w sobotę na obiad!
-Yyyy mamo, ale sobota jest już jutro, a jutro muszę...-Mama Lou nie pozwoliła mu dokończyć tylko wydarła się, że mamy przyjechać i koniec. Po chwili Louis rozłączył się.
Dochodziliśmy już prawię do domu.
-To musimy jutro jechać.
-Tak wiem Louis, czego się boisz? jestem aż tak straszna?
-Niczego się nie boję i nie jesteś straszna.-powiedział i pocałował moje malinowe usta.
Weszliśmy do domu, Louis poszedł do salonu a ja do kuchni gdzie siedział Niall.
-Paula! Zrobisz mi coś na śniadanie?-nie potrafiłam mu odmówić, pokiwałam na 'tak' głową i zrobiłam wszystkim domownikom śniadanie, po czym zaniosłam je do salonu gdzie Lou, Harry i Liam oglądali powtórkę X Factora kiedy to oni poszli na casting.
-Przyniosłam wam śniadanie.-powiedziałam i usiadłam obok Hazzy. Chłopcy od razu rzucili się na śniadanie nie przestając oglądać castingów. W pewnym momencie pokazali występ Louisa, jak zwykle popłakałam się. Louis spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Ojj to są wspaniałe wspomnienia, piątka idiotów których kochasz przychodzi na casting.-powiedziałam nie kryjąc łez. Gdy skończył się występ Louisa pokazali Nialla.
- Natalia by teraz się jarała, słodki blondynek śpiewa..-zaśmiałam się.
Niall lekko zarumienił się, zaczęłam się śmiać tak samo jak chłopcy.
*oczami Justina*
Siedziałem z Natalią na łóżku, nagle przyszedł mi do głowy pomysł żeby zrobić TC, na pewno Beliebers by się jarały. Zapytałem Nat czy zrobi ze mną TC, zgodziła się, dodałem tweeta, że za 5 minut TC z Natalią. Nat pobiegła do łazienki się przebrać, po chwili wróciła ubrana w to . Na jej widok przygryzłem dolną wargę na co Natalia zareagowała śmiechem.
Po 2 minutach rozpoczęliśmy TC, dużo Beliebers pytało Natalię jak mnie poznała, odpowiadała, że przypadkowo spotkała One Direction na lotnisku, potem zabrali ją i Paulę do mnie na urodziny i tam się poznaliśmy. Pod koniec TC jakieś fanki wysłały zdjęcie na którym całuje się z Natalią na plaży, kazały nam to wytłumaczyć. Spojrzałem w jej cudne oczy, następnie ją pocałowałem.
-Kocham cię Nat, dość krótko się znamy, wiem, ale proszę, nawet jeśli nie czujesz nic do mnie to nie odchodź, ja sobie bez ciebie nie poradzę.-spuściłem głowę w dół.
*oczami Natalii*
Zamurowało mnie, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, nie chciałam go zranić.
-Justin, ja ciebie też kocham.-odpowiedziałam.
W tym momencie pojawiły się tysiące tweetów, że słodko razem wyglądamy, że do siebie pasujemy. Większość było miłych tweetów, jednak zdarzyło się parę niemiłych.
Pożegnaliśmy się z Justinem na TC i Jus wylogował się ze swojego twittera. Postanowiłam zalogować się na mojego, jak zwykle na początku sprawdzałam trendy, wszędzie było "Natalia i Justina" "Justin Bieber" "Natalia" uśmiechnęłam się pod nosem widząc swoje imię w trendach po raz pierwszy w życiu. Moje interakcje szalały, co chwilę nowe osoby robiły mi follow. Po chwili wylogowałam się z twittera i spojrzałam na Justina. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, jak mam się zachować, nie wiedziałam w szczególności jak on potraktował moje słowa 'ja ciebie też'. Położyłam się obok Justina i delikatnie opuszkami palców zaczęłam jeździć po jego nagim torsie. Justin uśmiechnął się. Leżeliśmy w ciszy wtuleni w siebie, nic nie mogło pozwolić przerwać nam tej chwili. Jus pocałował mnie w czoło.
-Justin, a jak ja namieszam w twojej karierze?-zapytałam.
-Nic nie namieszasz w mojej karierze, nie martw się o to.- pocałował mnie.
Pocałowałam jego tors i wtuliłam się w Justina jeszcze mocniej.
-Kotku, mieliśmy iść na imprezę, już jest wieczór, musimy się zbierać.-powiedział.
-Zaraz, chce zostać jeszcze chwilę z tobą, tu, teraz. Leżeliśmy tak dobre pół godziny, postanowiliśmy zbierać się do tego klubu. Justin wstał i poszedł ogarnąć się do łazienki, za ten czas ja wybierałam sobie strój na dzisiejszą noc.
________________________________________________________________________
Siema xd sorry, że wczoraj nie dodałam ale miałam problemy z netem i, że rozdział taki krótki ale nie wiedziałam kompletnie co w nim napisać ;c jeśli chcecie mieć jakiś kontakt ze mną to tu mój ask a tu twitter :) 13 komentarzy i piszę dalej. proszę was o oddawanie głosów w nowej ankiecie :)
wtorek, 5 marca 2013
Rozdział 18- Zawitanie w Hiszpanii
Nagle zobaczyłam jak chłopcy wracają z dwoma bukietami czerwonych róż, jeden bukiet niósł Liam a drugi Louis. Chłopcy podeszli do nas i wręczyli nam bukiety, było to bardzo miłe z ich strony, uśmiechnęłam się lekko i pocałowałam Lou, tak samo zrobiła Danielle.
Wstałam z ławki i złapałam Louisa za rękę. Szliśmy przed siebie, nie wiedziałam gdzie w ogóle mamy iść. Nagle Louis zasłonił mi oczy.
-Zgadnij gdzie idziemy kochanie. -wyszeptał mi na ucho. Zaczęłam zastanawiać gdzie chce porwać mnie Tomlinson, jednak nic nie przychodziło mi do głowy.
-Widzę, że nie zgadniesz, idziemy wszyscy razem do Kina a potem jestem twój całą noc!^^-wydarł się Louis.
-My tu jesteśmy, więc wiesz Louis.-zaśmiał się Horanek. Po chwili byliśmy w kinie, Chłopcy zastanawiali się na jaki film kupić bilety, w końcu wybrali to co najgorsze czyli Horror.
Niall pobiegł jeszcze kupić wszystkim colę i popcorn. Gdy Nialler wrócił poszliśmy zając miejsce na sali. Siedziałam wtulona w Louisa.
*Oczami Natalii*
Obudziłam się, byłam zdziwiona, że w ogóle zasnęłam w samolocie, ponieważ prawię nigdy mi się to nie zdarzało. Spojrzałam na Justina, a ten sobie słodko spał. Postanowiłam go obudzić ponieważ za chwile będziemy lądować. Chciałam już zacząć budzić Justina ale sam się obudził.
-Jak ty słodziutko śpisz.-zaśmiałam się.
-a jak ty słodko śpisz, mam zdjęcie które wstawię na Twittera, bo jest śliczne.
-Tylko spróbuj, a tego pożałujesz, nie chce żeby tyle milionów ludzi zobaczyło moje zdj.
-A w jaki sposób tego pożałuje? Hmm, zobaczymy czy kara będzie fajna ^^.
-Haha no nie wiem jeszcze zobaczymy.- Po chwili usłyszeliśmy komunikat żeby zapiąć pasy, ponieważ lądujemy. Po chwili samolot dotknął ziemi, tak byliśmy już w Hiszpanii. Odpięłam pasy i wyszliśmy z samolotu. Na lotnisku zaczepiło nas parę fanek Justina, Jus podpisał im się na jakiś kartkach, zrobił sobie z nimi zdjęcia i odeszliśmy. Zaczęłam się zastanawiać czy chcę takie życie, gdzie mój każdy ruch śledzi paparazzi, liczą na moją wpadkę ale zaletą tego wszystkiego są fani, fani którzy cię wspierają całym swoim sercem, to jest wspaniałe jeśli wiesz, że masz kogoś takiego.
-Nad czym tak myślisz?-zapytał Justin i złapał mnie za rękę.
-Nad tym czy chcę być sławna jako piosenkarka, taniec nie jest mi obojętny.
-hmm, a chciała byś być moją tancerką? No wiesz na koncertach byś tańczyła i w ogóle.
-Nie wiem, chciałabym śpiewać, kocham to, a jednak ciągnie mnie ten taniec.
-To twój wybór, wybierzesz co będziesz chciała.-Justin uśmiechnął się. Szliśmy w stronę najlepszego hotelu jaki jest w Hiszpanii, po chwili doszliśmy tam gdzie mieliśmy zamiar spędzić najbliższy czas. Ku naszemu został ostatni pokój, z jednym łóżkiem, postanowiliśmy go wziąć, Justin zaczął rozmawiać z kobietą z recepcji po chwili dostaliśmy klucz i poszliśmy.
Pokój z numerem '69' znajdował się na samej górze, były tam najbardziej luksusowe pokoje i najdroższe. Gdy weszliśmy od razu rzuciliśmy się na łózko, była już godzina 22:30.
-Eyy Nat, jeszcze spać nie idziemy, obiecywałaś mi coś, muszę przypominać?-zapytał Jus.
-Ahh zapomniałabym, no dobra to wyjmuję strój z walizki i idziemy na plaże.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem.-zaśmiał się. Wyjęłam z walizki strój kąpielowy i pobiegłam ubrać go do łazienki, i znowu wróciłam do Justina.
-Wow.-wyszeptał Justin. Zaśmiałam się i usiadłam obok niego na łóżku.
-To chodź już, ale ja nie wiem czy wejdę do wody.
-Haha wrzucę cię jak nie będziesz chciała wejść dobrowolnie ^^-zaśmiał się Justin.
-Tylko spróbuj a pożałujesz.-powiedziałam i wyszliśmy z hotelu. Mieliśmy naprawdę blisko do plaży. Dużo ludzi oglądało się za nami.
-Haha Justin Bieber w Hiszpanii i od razu wszyscy się gapią.-uśmiechnęłam się.
-Mam nadzieję, że Paparazzi nie będą się narzucać.
-Oby, ale dam sobie rękę uciąć, że będziesz na pierwszej stronie gazety. Justin już nic nie powiedział tylko poszliśmy na plaże. Rozłożyliśmy sobie koc, usiadłam na nim a Jus pobiegł do wody. postanowiłam zadzwonić do Pauli, jednak nie odbierała, po chwili dostałam od niej sms, że jest w kinie i nie może rozmawiać. Odłożyłam telefon i patrzałam na Justina który właśnie biegł w moją stronę.
-Chodź do wody, jest zajebista!:D -zaczął się wydzierać.
-Szczerze, to mi się nie chcę, może jutro.
Justin pokiwał głową i wziął mnie na ręce, zaczął biegać ze mną po plaży, ludzie patrzyli na nas jak na idiotów. Justin nie chciał tracić czasu, wbiegł do wody, i rzucił mnie do niej. Zaczęliśmy się śmiać, nie obchodziło nas teraz to, że Jus jest sławny i zdjęcia które mógł nam teraz ktoś zrobić mogą być w necie. Zaczęliśmy się wygłupiać, gdy uciekałam w wodzie przed Justinem ten niechcący odpiął mi stanik od kostiumu i zostałam bez górnej części stroju, od razu się zasłoniłam i wzięłam do rąk mój stanik.. Justin zaczął się śmiać jednak mi do śmiechu nie było.
-Pożałujesz, a teraz pomóż mi to zapiąć.-powiedziałam.
-ejejej nie stresuj się tak ^^ To był bardzo fajny widok, chociaż nie zrobiłem tego specjalnie.- zaśmiał się Justin i zapiął mi górę stroju. Planowałam jakąś zemstę w końcu przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Udałam przed Justinem, że się obraziłam i zanurkowałam następnie zdjęłam mu spodnie kąpielowe pod wodą, i wyszłam z wody trzymając jego gacie w ręku. Justin tylko spojrzał błagalnym wzrokiem na mnie, a ja zaczęłam się śmiać.
-Zemsta jest słodka!-krzyknęłam. Justin zaczął rozglądać się po plaży, nikogo nie było więc wyszedł całkiem nago z wody. Zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
-Co cię tak śmieszy?-zapytał jednocześnie wyrywając mi z ręki jego spodnie kąpielowe.
-Haha to, że się zemściłam na tobie, a ty tak po prostu wyszedłeś nago z wody xd
-Teraz ja się zemszczę, a zemsta będzie bardzo fajna. -powiedział i wziął mnie na ręce. Zaczęłam się wydzierać, że ma mnie puścić ale on tylko się uśmiechał. Justin zaczął gdzieś biec, po chwili się wywrócił. Leżałam pod nim, a on na mnie. Jus popatrzył mi w oczy i zaczął przysuwać swoją twarz bliżej mojej, czułam jego oddech na swoim ciele, po chwili Justin zaczął mnie całować, nasze języki toczyły między sobą walkę, było to bardzo przyjemne. Po chwili Jus odsunął się i wyszeptał "przepraszam".
-ale Justin, nie masz za co przepraszać mi się to podobało, i to bardzo.-uśmiechnęłam się i wstałam. Justin nic już nie powiedział tylko mnie mocno przytulił.
-Ojj a to za co?-zapytałam.
-Za to, że jesteś tu, że chciałaś żebym pojechał z tobą i w ogóle.
-Haha wiesz co Justin? Jesteś uroczy.-zaśmiałam się i wtuliłam się w niego bardziej.
Staliśmy przytulając się dobre 10 minut, ponieważ było już bardzo późno postanowiliśmy wrócić do hotelu. Po chwili byliśmy już w pokoju hotelowym.
*oczami Justina*
Natalia siedziała na fotelu a ja na podłodze, zaczęliśmy rozmawiać o planach na jutrzejszy dzień. Myśleliśmy cały czas gdzie możemy iść.
-Ty a może impreza? Z tego słynie Hiszpania, dobre kluby itp.-powiedziałem.
-No okey, a przed imprezą plaża, muszę się opalić.
-Spoko, mi pasuję, też chciałbym się opalić, no wiesz za niedługo trasa koncertowa mi się zaczyna i chciałbym ładnie wyglądać.-zaśmiałem się. Natalia posmutniała, nie wiedziałem o co chodziło więc postanowiłem zapytać, ponieważ chciałem się dowiedzieć o co chodzi.
-Eyy dlaczego smutna mina?-zapytałem.
-ehhh nie ważne, nie jestem smutna.
-Natalia, mnie nie okłamiesz, widzę po twojej minie, że coś jest nie tak.
-No bo, ty wyjeżdżasz w trasę koncertową czyli nie będziemy się widzieć dość długo.
-Myślałem, ze pojedziesz ze mną, no wiesz.-uśmiechnąłem się, chciałem żeby ze mną jechała miałbym blisko siebie przyjaciółkę a może coś więcej by wyszło.
-Nie będę się narzucać, jakoś przeżyje, ale będę na ciebie czekać.
-Nie będziesz się nikomu narzucać, a z resztą nie chcesz zostać OLLG?-zapytałem.
-Moje marzenie, ale co ja bym tam robiła, przecież to tyle koncertów.-zaśmiała się.
-No jak to co, będziesz tańczyć, ze mną na scenie i z innymi tancerzami.
-Ahh musiałabym się zastanowić nad tym wszystkim.
-Dobra spoko, ja rozumiem nie musisz się spieszyć.-uśmiechnąłem się a Natalia wyjęła swoją piżamę z walizki i poszła się przebrać do łazienki, po chwili wróciła i położyła się spać a ja rozpakowałem walizki i po chwili również poszedłem spać.
*oczami Pauli*
Film się już skończył, wyszliśmy z kina i pojechaliśmy taxi do domu chłopców.
Weszliśmy do salonu gdzie siedział Zayn przed TV z piwem.
-No co wy tak późno przychodzicie? Martwiłem się o was.-powiedział Malik.
-W kinie byliśmy, a co tam u ciebie?-zapytałam.
-Byłem u Perrie, powiedziała, że mamy szansę, ponownie jesteśmy razem.- Uśmiechnęłam się, było widać po nim, że jest naprawdę szczęśliwy.
-No to gratulację Malik, szczęścia z Perrie.-uśmiechnęłam się i usiadłam obok Louisa.
Niall wstał i poszedł do kuchni po piwa, przyniósł każdemu po 3, Liam wypił 9 piw co mnie zdziwiło, bo zawsze szedł po sok. Louis co chwilę szeptał mi na ucho żebyśmy poszli do niego do pokoju, wiedziałam o co mu chodzi, jednak nie reagowałam.
-Eyy Louis, co ty tak szepczesz Pauli na ucho?-zapytał Nialler.
-Jaa? Ja nic jej nie szepcze Pauli.-zaśmiał się Louis. Nialler zaczął się śmiać.
-Ciekawe co robi Natalia i Justin.-Louis.
-No jak to co, pewnie się ruchają.-powiedział Nialler. Liam szepnął coś Danielle na ucho i poszli na górę do pokoju Liama.
-Nie poznaję ostatnio Liama.-zaśmiał się Styles. Louis wstał i pociągnął mnie za rękę do jego pokoju.
-Paula chcę mi się spać, już 4 nad ranem, dobranoc.-powiedział Tommo i położył się. Po chwili dołączyłam do niego i nawet nie wiem kiedy zasnęłam, wtulona w chłopaka którego kiedyś marzyłam żeby zobaczyć a teraz mogę spać z nim w jednym łóżku.
_________________________________________________________________________
i jest rozdział 18 xd jak wam się podoba? mam pisać dalej tego bloga czy usunąć go? 13 Komentarzy i pisze next xd Sorry za jakiekolwiek błędy :D
Wstałam z ławki i złapałam Louisa za rękę. Szliśmy przed siebie, nie wiedziałam gdzie w ogóle mamy iść. Nagle Louis zasłonił mi oczy.
-Zgadnij gdzie idziemy kochanie. -wyszeptał mi na ucho. Zaczęłam zastanawiać gdzie chce porwać mnie Tomlinson, jednak nic nie przychodziło mi do głowy.
-Widzę, że nie zgadniesz, idziemy wszyscy razem do Kina a potem jestem twój całą noc!^^-wydarł się Louis.
-My tu jesteśmy, więc wiesz Louis.-zaśmiał się Horanek. Po chwili byliśmy w kinie, Chłopcy zastanawiali się na jaki film kupić bilety, w końcu wybrali to co najgorsze czyli Horror.
Niall pobiegł jeszcze kupić wszystkim colę i popcorn. Gdy Nialler wrócił poszliśmy zając miejsce na sali. Siedziałam wtulona w Louisa.
*Oczami Natalii*
Obudziłam się, byłam zdziwiona, że w ogóle zasnęłam w samolocie, ponieważ prawię nigdy mi się to nie zdarzało. Spojrzałam na Justina, a ten sobie słodko spał. Postanowiłam go obudzić ponieważ za chwile będziemy lądować. Chciałam już zacząć budzić Justina ale sam się obudził.
-Jak ty słodziutko śpisz.-zaśmiałam się.
-a jak ty słodko śpisz, mam zdjęcie które wstawię na Twittera, bo jest śliczne.
-Tylko spróbuj, a tego pożałujesz, nie chce żeby tyle milionów ludzi zobaczyło moje zdj.
-A w jaki sposób tego pożałuje? Hmm, zobaczymy czy kara będzie fajna ^^.
-Haha no nie wiem jeszcze zobaczymy.- Po chwili usłyszeliśmy komunikat żeby zapiąć pasy, ponieważ lądujemy. Po chwili samolot dotknął ziemi, tak byliśmy już w Hiszpanii. Odpięłam pasy i wyszliśmy z samolotu. Na lotnisku zaczepiło nas parę fanek Justina, Jus podpisał im się na jakiś kartkach, zrobił sobie z nimi zdjęcia i odeszliśmy. Zaczęłam się zastanawiać czy chcę takie życie, gdzie mój każdy ruch śledzi paparazzi, liczą na moją wpadkę ale zaletą tego wszystkiego są fani, fani którzy cię wspierają całym swoim sercem, to jest wspaniałe jeśli wiesz, że masz kogoś takiego.
-Nad czym tak myślisz?-zapytał Justin i złapał mnie za rękę.
-Nad tym czy chcę być sławna jako piosenkarka, taniec nie jest mi obojętny.
-hmm, a chciała byś być moją tancerką? No wiesz na koncertach byś tańczyła i w ogóle.
-Nie wiem, chciałabym śpiewać, kocham to, a jednak ciągnie mnie ten taniec.
-To twój wybór, wybierzesz co będziesz chciała.-Justin uśmiechnął się. Szliśmy w stronę najlepszego hotelu jaki jest w Hiszpanii, po chwili doszliśmy tam gdzie mieliśmy zamiar spędzić najbliższy czas. Ku naszemu został ostatni pokój, z jednym łóżkiem, postanowiliśmy go wziąć, Justin zaczął rozmawiać z kobietą z recepcji po chwili dostaliśmy klucz i poszliśmy.
Pokój z numerem '69' znajdował się na samej górze, były tam najbardziej luksusowe pokoje i najdroższe. Gdy weszliśmy od razu rzuciliśmy się na łózko, była już godzina 22:30.
-Eyy Nat, jeszcze spać nie idziemy, obiecywałaś mi coś, muszę przypominać?-zapytał Jus.
-Ahh zapomniałabym, no dobra to wyjmuję strój z walizki i idziemy na plaże.
-I takiej odpowiedzi oczekiwałem.-zaśmiał się. Wyjęłam z walizki strój kąpielowy i pobiegłam ubrać go do łazienki, i znowu wróciłam do Justina.
-Wow.-wyszeptał Justin. Zaśmiałam się i usiadłam obok niego na łóżku.
-To chodź już, ale ja nie wiem czy wejdę do wody.
-Haha wrzucę cię jak nie będziesz chciała wejść dobrowolnie ^^-zaśmiał się Justin.-Tylko spróbuj a pożałujesz.-powiedziałam i wyszliśmy z hotelu. Mieliśmy naprawdę blisko do plaży. Dużo ludzi oglądało się za nami.
-Haha Justin Bieber w Hiszpanii i od razu wszyscy się gapią.-uśmiechnęłam się.
-Mam nadzieję, że Paparazzi nie będą się narzucać.
-Oby, ale dam sobie rękę uciąć, że będziesz na pierwszej stronie gazety. Justin już nic nie powiedział tylko poszliśmy na plaże. Rozłożyliśmy sobie koc, usiadłam na nim a Jus pobiegł do wody. postanowiłam zadzwonić do Pauli, jednak nie odbierała, po chwili dostałam od niej sms, że jest w kinie i nie może rozmawiać. Odłożyłam telefon i patrzałam na Justina który właśnie biegł w moją stronę.
-Chodź do wody, jest zajebista!:D -zaczął się wydzierać.
-Szczerze, to mi się nie chcę, może jutro.
Justin pokiwał głową i wziął mnie na ręce, zaczął biegać ze mną po plaży, ludzie patrzyli na nas jak na idiotów. Justin nie chciał tracić czasu, wbiegł do wody, i rzucił mnie do niej. Zaczęliśmy się śmiać, nie obchodziło nas teraz to, że Jus jest sławny i zdjęcia które mógł nam teraz ktoś zrobić mogą być w necie. Zaczęliśmy się wygłupiać, gdy uciekałam w wodzie przed Justinem ten niechcący odpiął mi stanik od kostiumu i zostałam bez górnej części stroju, od razu się zasłoniłam i wzięłam do rąk mój stanik.. Justin zaczął się śmiać jednak mi do śmiechu nie było.
-Pożałujesz, a teraz pomóż mi to zapiąć.-powiedziałam.
-ejejej nie stresuj się tak ^^ To był bardzo fajny widok, chociaż nie zrobiłem tego specjalnie.- zaśmiał się Justin i zapiął mi górę stroju. Planowałam jakąś zemstę w końcu przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Udałam przed Justinem, że się obraziłam i zanurkowałam następnie zdjęłam mu spodnie kąpielowe pod wodą, i wyszłam z wody trzymając jego gacie w ręku. Justin tylko spojrzał błagalnym wzrokiem na mnie, a ja zaczęłam się śmiać.
-Zemsta jest słodka!-krzyknęłam. Justin zaczął rozglądać się po plaży, nikogo nie było więc wyszedł całkiem nago z wody. Zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
-Co cię tak śmieszy?-zapytał jednocześnie wyrywając mi z ręki jego spodnie kąpielowe.
-Haha to, że się zemściłam na tobie, a ty tak po prostu wyszedłeś nago z wody xd
-Teraz ja się zemszczę, a zemsta będzie bardzo fajna. -powiedział i wziął mnie na ręce. Zaczęłam się wydzierać, że ma mnie puścić ale on tylko się uśmiechał. Justin zaczął gdzieś biec, po chwili się wywrócił. Leżałam pod nim, a on na mnie. Jus popatrzył mi w oczy i zaczął przysuwać swoją twarz bliżej mojej, czułam jego oddech na swoim ciele, po chwili Justin zaczął mnie całować, nasze języki toczyły między sobą walkę, było to bardzo przyjemne. Po chwili Jus odsunął się i wyszeptał "przepraszam".
-ale Justin, nie masz za co przepraszać mi się to podobało, i to bardzo.-uśmiechnęłam się i wstałam. Justin nic już nie powiedział tylko mnie mocno przytulił.
-Ojj a to za co?-zapytałam.
-Za to, że jesteś tu, że chciałaś żebym pojechał z tobą i w ogóle.
-Haha wiesz co Justin? Jesteś uroczy.-zaśmiałam się i wtuliłam się w niego bardziej.
Staliśmy przytulając się dobre 10 minut, ponieważ było już bardzo późno postanowiliśmy wrócić do hotelu. Po chwili byliśmy już w pokoju hotelowym.
*oczami Justina*
Natalia siedziała na fotelu a ja na podłodze, zaczęliśmy rozmawiać o planach na jutrzejszy dzień. Myśleliśmy cały czas gdzie możemy iść.
-Ty a może impreza? Z tego słynie Hiszpania, dobre kluby itp.-powiedziałem.
-No okey, a przed imprezą plaża, muszę się opalić.
-Spoko, mi pasuję, też chciałbym się opalić, no wiesz za niedługo trasa koncertowa mi się zaczyna i chciałbym ładnie wyglądać.-zaśmiałem się. Natalia posmutniała, nie wiedziałem o co chodziło więc postanowiłem zapytać, ponieważ chciałem się dowiedzieć o co chodzi.
-Eyy dlaczego smutna mina?-zapytałem.
-ehhh nie ważne, nie jestem smutna.
-Natalia, mnie nie okłamiesz, widzę po twojej minie, że coś jest nie tak.
-No bo, ty wyjeżdżasz w trasę koncertową czyli nie będziemy się widzieć dość długo.
-Myślałem, ze pojedziesz ze mną, no wiesz.-uśmiechnąłem się, chciałem żeby ze mną jechała miałbym blisko siebie przyjaciółkę a może coś więcej by wyszło.
-Nie będę się narzucać, jakoś przeżyje, ale będę na ciebie czekać.
-Nie będziesz się nikomu narzucać, a z resztą nie chcesz zostać OLLG?-zapytałem.
-Moje marzenie, ale co ja bym tam robiła, przecież to tyle koncertów.-zaśmiała się.
-No jak to co, będziesz tańczyć, ze mną na scenie i z innymi tancerzami.
-Ahh musiałabym się zastanowić nad tym wszystkim.
-Dobra spoko, ja rozumiem nie musisz się spieszyć.-uśmiechnąłem się a Natalia wyjęła swoją piżamę z walizki i poszła się przebrać do łazienki, po chwili wróciła i położyła się spać a ja rozpakowałem walizki i po chwili również poszedłem spać.
*oczami Pauli*
Film się już skończył, wyszliśmy z kina i pojechaliśmy taxi do domu chłopców.
Weszliśmy do salonu gdzie siedział Zayn przed TV z piwem.
-No co wy tak późno przychodzicie? Martwiłem się o was.-powiedział Malik.
-W kinie byliśmy, a co tam u ciebie?-zapytałam.
-Byłem u Perrie, powiedziała, że mamy szansę, ponownie jesteśmy razem.- Uśmiechnęłam się, było widać po nim, że jest naprawdę szczęśliwy.
-No to gratulację Malik, szczęścia z Perrie.-uśmiechnęłam się i usiadłam obok Louisa.
Niall wstał i poszedł do kuchni po piwa, przyniósł każdemu po 3, Liam wypił 9 piw co mnie zdziwiło, bo zawsze szedł po sok. Louis co chwilę szeptał mi na ucho żebyśmy poszli do niego do pokoju, wiedziałam o co mu chodzi, jednak nie reagowałam.
-Eyy Louis, co ty tak szepczesz Pauli na ucho?-zapytał Nialler.
-Jaa? Ja nic jej nie szepcze Pauli.-zaśmiał się Louis. Nialler zaczął się śmiać.
-Ciekawe co robi Natalia i Justin.-Louis.
-No jak to co, pewnie się ruchają.-powiedział Nialler. Liam szepnął coś Danielle na ucho i poszli na górę do pokoju Liama.
-Nie poznaję ostatnio Liama.-zaśmiał się Styles. Louis wstał i pociągnął mnie za rękę do jego pokoju.
-Paula chcę mi się spać, już 4 nad ranem, dobranoc.-powiedział Tommo i położył się. Po chwili dołączyłam do niego i nawet nie wiem kiedy zasnęłam, wtulona w chłopaka którego kiedyś marzyłam żeby zobaczyć a teraz mogę spać z nim w jednym łóżku.
_________________________________________________________________________
i jest rozdział 18 xd jak wam się podoba? mam pisać dalej tego bloga czy usunąć go? 13 Komentarzy i pisze next xd Sorry za jakiekolwiek błędy :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






